18. miesiąc życia dziecka

18. miesiąc życia dziecka

Czy da się rano poleżeć w łóżku i poczytać książkę, popijając kawę i mając dzieci? Da się, gdy dzieci mają 6 i 10 lat, jak moje starsze. Ale przy najmniejszym, który skończył w tym miesiącu 18. miesiąc życia, nie da się. Z czasem wiele miejsc, które były dla niego nie do zdobycia, stało się dostępne, więc biegam i gaszę pożary między jedną stroną a drugą. A jeśli nie, to Mały po prostu ciągnie mnie za rękę i muszę wyjść z łóżka, żeby mu w czymś pomóc. No i po relaksie…

Pamiętam jak urodziłam drugiego syna i z niecierpliwością czekałam aż zacznie łapać zabawki w rączki, potem bawić się na macie edukacyjnej, potem siedzieć, raczkować, chodzić… Plan rozwoju przerobiłam już na pierwszym synu, z którym wszystko następowało o czasie, wiedziałam co i kiedy ma nastąpić, więc tylko oczekiwałam aż nadejdzie nowe. Wszystkie te etapy stwarzały nowe możliwości poznawania świata, a tym samym zwiększała się ilość bodźców, którymi można było zainteresować maluszka. I to było fajne, a najfajniejsze, kiedy nie musiałam już nosić tych 10 kilogramów na rękach i pakować do samochodu wózka, co było dla mnie strasznie upierdliwe.

Jednak wielce byłam rozczarowana, kiedy drugi syn zaczął chodzić dopiero w wieku 16 miesięcy! Niestety nanosiłam się go jeszcze kilka miesięcy dłużej niż pierwszego. 

Nauczona doświadczeniem przy trzecim synu nie zwracałam już uwagi co i kiedy dziecko powinno zrobić w danym miesiącu. Malutek zaczął raczkować dosyć późno, ale zaczął. Tak samo się miała rzecz z chodzeniem. Przez ten czas, kiedy dziecko zdobywało kolejne etapy rozwoju, świat zaczął być bardziej dostępny.

I o tym chciałam napisać, bo ostatnio u nas słychać tylko wrzaski i krzyki: “Stój!!!”, “Nie!!!!”, “Zostaw!!!”, “Złaź, bo spadniesz!!!”. Bo mój maluch w wieku 18 miesięcy umie już całkiem dużo i radzi sobie coraz lepiej na przykład z ograniczeniami, które mu stawiamy z racji bezpieczeństwa.

18 miesiąc życia dziecka

Zaczęło się od schodów. Nie mamy barierki, w związku z tym nie mamy bramki. Więc pierwszy stopień założyłam pudełkami z zabawkami. Skakaliśmy przez nie całkiem zgrabnie, a gościom tłumaczyliśmy w czym rzecz. Lecz kiedy schodziłam od razu z trzeciego stopnia mając jeszcze na ręku dziecko, stwierdziłam, że do skręcenia kostki lub urazu kolana droga niedaleka. No cóż, skoro Mały i tak zrzuca zabawki, a zakazane rewiry są dla niego jak magnes, trzeba mu udostępnić nową przestrzeń. Trudno, będziemy wchodzić po 100 razu dziennie tam i z powrotem, żeby Małego asekurować. Z czasem skubaniec nauczył się wchodzić i schodzić jak przecinak. Co z tego! Kiedy jego ulubioną rozrywką jest kładzenie się na spoczniku tuż przy brzegu i mówienie “bach!”. W tym momencie wszyscy z krzykiem podrywają się z kanapy, odsuwają się z piskiem krzesła, spadają piloty, koce i poduszki, bo trzeba młodego ratować. Mam teorię, że gdyby nie zwracać na niego uwagi, może i by tak się z nami nie bawił w kotka i myszkę. Ale jak tu nie zwracać uwagi na dziecko, które stoi tuż nad przepaścią?

18 miesiąc życia dziecka

Wcześniej ograniczaliśmy Małemu przestrzeń zamkniętymi drzwiami. Więc drzwi zawsze były zamknięte do toalety, do spiżarni i garderoby, do garażu i drugiej części domu, której rzadko używamy. Cóż, dziś się zdziwiłam. Wszak Mały od paru dni umie już otwierać drzwi, ale zaskoczył mnie tym mimo wszystko dwa razy. Raz, kiedy czytając książkę dopijałam kawę, a Mały (tak myślałam) bawi się w swoim pokoiku. Do rzeczywistości przywołał mnie chlupot wody! Co jest? Zdziwiłam się i oderwałam wzrok od książki. Od razu zauważyłam otwarte drzwi do toalety, które uprzednio dokładnie zamknęłam, i wychodzące moje dziecko, co prawda z mokrymi rękawami, ale za to bardzo, bardzo szczęśliwe! Mógł w końcu pogrzebać sobie w kibelku, bo już dawno tego nie robił (ale o tym później). Drugi raz zdziwiłam się trochę później, kiedy już w ciągu dnia krzątałam się w kuchni. Chłopcy przynieśli jakieś stare rzeczy z posprzątanego samochodu, a Mały od razu złapał jakiś spray i jął wyciągać końcówkę, z której się psika jakimś płynem. Szybko chwyciłam ów sprzęt i wrzuciłam całą skrzynkę do spiżarni, dokładnie ją zamknęłam, po czym podążyłam do gotowania. Mały nie płakał, nie lamentował, nie rozpaczał. Po prostu. Ruszył do spiżarni, wziął swój spray i zamknął drzwi. Ożeż ty!

18 miesiąc życia dziecka

Jeśli chodzi o kibelek, to jest to zaczarowany świat, jest tam jakaś tajemnica, wszyscy wchodzą, coś robią, leci woda i wychodzą. Nie, nie można spokojnie posiedzieć, bo na bank Malutek zajrzy przez szparę wentylacyjną albo otworzy drzwi i powie “A kuku!”. A ty akurat robisz kupę…
Kiedy Mały nauczył się otwierać drzwi, świat kibelków stanął otworem. Można już było wejść, powyciągać wszystkie chusteczki, wrzucić do toalety i wymieszać rączką. Zabawa! Przednia! Albo na przykład umyć zęby elektryczną szczoteczką brata, a co! Oczywiście grzebanie po szufladach to już standard. Odbywa się to przy mojej porannej toalecie, pod kontrolą, ale gdy mnie nie ma w łazience, muszę zamknąć ją na klucz. Poza tym jest jeszcze bidet. O, bidet, to już wyższa szkoła jazdy, bo Malutek jeszcze nie odkrył jak otworzyć wodę. Ale można za to wyciągnąć kurek i wziąć do buzi, a paluszkiem pogrzebać w odpływie. A jak to wszystko się znudzi, to zabawa kończy się wejściem do środka i płaczem, bo nie można wyjść… i wtedy trzeba zawołać mamę!

mati-zmywarka

Szuflady to w ogóle osobny temat. W ogóle otwieranie wszystkiego. Lodówki, zamrażarki (side by side to podwójna rozrywka), szuflady z przyprawami, szafki z miskami, a najlepsza jest szuflada ze słodyczami, ale tą akurat trudno otworzyć. Za to jak otwarta jest zmywarka, to można poklikać w programy, tak samo jak w mikrofalówce albo na pilocie od telewizora. Ha! Nie mówiąc o komputerze! Którego nie da się zostawić ani na chwilę otwartego, bo od razu Mały wdrapuje sie na krzesło i klika jak najęty. Oczywiście komputerek zabawkowy, to ćwierć z tego funu, co prawdziwy, a prawdziwy, ale wyłączony to co najmniej połowa tego, co u mamy. 

18 miesiąc życia dziecka

Jak już mowa o wchodzeniu na krzesło, to jest to kolejny etap, który osiągnął mój syn. A z krzesła prosta droga na stół albo, co ciekawsze, na biurko! Tam na półkach jest tyle fascynujących rzeczy. Książki, zeszyty, no i wieża, w którą też można poklikać. Zejść? No cóż, nie da się…

18 miesiąc życia dziecka

Nie ma więc świętości dla mojego syna. Wszystko zaczyna być dostępne i w zasięgu ręki. Dlatego tak u nas jest. Wszystko pościągane z półek u chłopców w łazience. Kibelki pozamykane na klucz, pokoje też. Krzesło od biurka leży odwrócone. Muszle zawsze z zamkniętą klapą. Mokre chusteczki wysoko. I ciągle te krzyki przerażenia. No bo jak tu zareagować, kiedy Mały wisi na oparciu kanapy głową w dół i jeszcze moment, a się przechyli i rąbnie w podłogę!

Ulubiona chwila? Kiedy Mały leży w łóżeczku i śpi. Z łóżeczka jeszcze nie umie wyjść, ale za chwilę pewnie się nauczy. Moment zapięcia pasami w wózku czy foteliku samochodowym też jest wspaniały. No i wanna też daje uczucie ulgi, siadam wtedy obok i czytam, a mój syn się bawi spokojnie dając mi chwilę wytchnienia. I matka to mówi – ktoś powie. Ale naprawdę, czasem te parę minut, kiedy wiem, że to dziecko nigdzie nie wlezie, czy nie spadnie, daje mi trochę luzu. Albo swobodę ruchu, na przykład, gdy wyjeżdżam gdzieś i muszę wszystko i wszystkich spakować.

Niekiedy się tylko zastanawiam, jak tu skrępować tych starszych? Sznurem, czy srebrną taśmą izolacyjną? Takie mam myśli, gdy grają w piłkę w salonie albo przejeżdżają przez kuchnię na deskorolce. Albo po prostu, jak się tłuką i co chwilę słyszę piski i krzyki: “Mamo!!!!! A on mnie uderzył!!!! Ale on zaczął!!!”(przeczytajcie wpis “Dlaczego moje dzieci ciągle się kłócą”)

18 miesiąc życia dziecka

Nie, na tym etapie Malutek jeszcze nie jest, to starsi bracia. Ale to tylko kwestia czasu…

O innych przejściach z moim maluchem przeczytacie we wpisie “Długi weekend? dziękuję bardzo!”

A jakie umiejętności mają wasze dzieci w tym wieku? Czy też są tak ciekawe świata i wszędobylskie? Jak sobie radzicie? Zapraszam do wymiany doświadczeń 🙂

 

  • mama

    O tak, wszystko co elektroniczne jest super!!! Pilot musi być działający bez tego jest be, telefon starej generacji jest be musi być dotykowy (mamy też atrape dotykowego z salonu ale też jest be). A najfajniejszy jest laptop i tu mieliśmy już mega problem, Córeczka tatusia tak się dobrze bawiła ze wyłączyła wszystkie przyciski w laptopie służbowym a informatyk zachodzil jak to można zrobić 🙂

    • Właśnie ja też mam problem z laptopem, bo Mały zawsze tak klika, że coś zablokuje. Potem ciężko dojść co trzeba i jak odblokować. A tak w ogóle jestem w szoku, jak dzieci intuicyjnie podchodzą do sprzętu typu smartfon, że taki mały brzdąc już umie odblokować sobie ekran. To jest jednak inne pokolenie!

  • Pingback: Grypa żołądkowa, czyli lecieć do dzieci czy do toalety | Dom na głowie()

  • Pingback: Bunt dwulatka, chyba oszaleję! | Dom na głowie()