Czterdzieści lat minęło, jak jeden dzień. No i co?

Czterdzieści lat minęło, jak jeden dzień. No i co?

“Czterdzieści lat minęło, jak jeden dzień…” – brzmią mi w uszach słowa przeboju Andrzeja Rosiewicza. Wszyscy śpiewamy ten pierwszy wers piosenki z pewną zadumą nad utraconymi latami, choć przecież możemy jeszcze raz tyle przeżyć i brać garściami z tego, co nam podsuwa życie. Dlatego nie zamierzam się umartwiać i czuć staro, choć właśnie skończyłam czterdzieści lat.

Panuje obiegowa opinia, że czterdzieści lat to już koniec życia i że będzie tylko gorzej. Tak jakby ta czterdziestka to było takie przejście w inny wymiar. Jakby zostawiało się za sobą młodość, a wchodziło od razu w starość. Pamiętam te rozpaczliwe jęki moich starszych koleżanek i wstydliwe milczenie na temat ich wieku. Patrzyłam na te piękne, silne i seksowne kobiety i nie mogłam zrozumieć nad czym one tak biadolą? Bo niby co, życie się kończy na czterdziestce? Wręcz przeciwnie, moim zdaniem dopiero się zaczyna!

Teraz sama mam czterdzieści lat i jest mi z tym całkiem dobrze. Prawdę mówiąc nie wiem, czy znowu chciałabym być tą pieprzniętą dwudziestką, która ma przed sobą studia na kierunku, którego nigdy nie polubi, pracę za marne pieniądze i problem na głowie jak tu przeżyć jeszcze tydzień za 10 zł, włączając w to pójście na balety. Albo tą rozdartą wewnętrznie trzydziestką, stojącą w rozkroku pomiędzy utraconą wolnością a perspektywą bycia żoną i matką. Wolę jednak ten spokój, wewnętrzną harmonię, spełnienie i stabilizację życiową.

Cenię sobie właśnie ten stan rzeczy, który dziś jest moim udziałem. Rodzina, dzieci, mąż, na którym mogę polegać, podróże, przyjaciele i znajomi, z którymi lubię spędzać czas. Wymarzony dom, który daje nam tyle przestrzeni. I tylko brak pracy mnie frustruje i, co za tym idzie, własnych pieniędzy. Rekompensuje mi to trochę mój blog, na którym co prawda jeszcze nie zarabiam, ale przynajmniej nie mam czasu, żeby się zamartwiać, bo to prawie jak etat (o tym jak się zaczęło moje blogowanie piszę tu).

Dziś tak naprawdę nie mogę się doczekać odcinania kuponów. Czasu, kiedy dzieci będą już na tyle duże, że będę mogła zająć się swoimi pasjami, wyjść z koleżankami na drinka bez kombinowania z kim zostawić dzieci, pójść z mężem do kina albo wyjechać w daleką podróż, gdzie trzeba się zaszczepić, jest dużo niebezpiecznych zwierząt i tysiąc muzeów do zwiedzania. Myślę, że to będzie najlepszy okres w moim życiu i czekam na ten czas z niecierpliwością i ciekawością.

To, co mnie deprymuje w moim wieku to tylko wygląd. Pamiętam moje zdziwienie, kiedy zauważyłam, że na zdjęciach nie wychodzę już tak ładnie jak kiedyś. Bo kiedyś to tylko wystarczył mój firmowy uśmiech i już miałam piękne ujęcie. Nagle pomimo uśmiechów, wciągania brzucha i artystycznego pozowania, efektu nie było. Długo nie mogłam odgadnąć co się stało. W końcu przyszło olśnienie – kuźwa, postarzałam się.

I chyba to jest największe dla mnie wyzwanie – zaakceptować swój wygląd, zmarszczki, figurę, którą trzeba tu i tam maskować ciuchami (o problemach z figurą przeczytacie tu). Niezgrabny brzuch z wyraźnym śladem po trzech ciążach. Ale coraz częściej widzę, że można sobie z tym poradzić. Codzienny makijaż, ładne ciuchy, zadbane paznokcie i nowa fryzura- to już daje zastrzyk dobrego nastroju.

Czterdzieści lat minęło, jak jeden dzień… Nie, nie czuję jakby to był jeden dzień. To całe lata różnych doświadczeń, sukcesów i porażek, mozolne parcie do przodu, zdobywanie kolejnych etapów życia. Kształtowanie swojej osobowości i nabieranie mądrości życiowej, dzięki której teraz wiem lepiej, co jest w życiu ważne.

Myślę, że to dopiero półmetek i jak sobie pomyślę, że jeszcze raz mogę przeżyć czterdzieści długich lat, to tylko życzyłabym sobie, żeby były ciekawe i minęły we względnym zdrowiu, pogodzie ducha i u boku kochanej osoby. Bo podobno życie dopiero się zaczyna, prawda?

Czy są tu jakieś czterdziestki? Podzielcie się swoimi odczuciami odnośnie swojego “sędziwego” wieku. Czy przeżywałyście kryzys, czy było to trudne, czy czujecie się staro? A może wręcz przeciwnie? 

  • Aga

    Najlepszego! Życie zaczyna się po czterdziestce. Mi w tym roku także się zaczęło. Trochę pod górkę. I nie mogę uwierzyć że mam tyle lat. No bo pryszczy nie ubyło a zmarszczki są! Oby do setki w coraz lepszej kondycji i uśmiechem na twarzy 😉

    • Tak myślę, że w tym wszystkim ważna jest pogoda ducha, optymizm i pozytywne nastawienie do życia. Czego i Tobie życzę!

  • Lepiej tego bym nie ujęła! Zdrówka, słodyczy szczęśliwości i wszystkiego dobrego.