III Wrocławskie Spotkanie Blogerek

III Wrocławskie Spotkanie Blogerek

III Wrocławskie Spotkanie Blogerek to wydarzenie, na którym bardzo chciałam się pojawić. Dlaczego? Podobno bloger bez znajomości w blogosferze nie żyje, a u mnie kiepsko to wyglądało. Jednak szukając tego typu spotkań na miejscu, okazało się, że nie odbywa się ich tu zbyt wiele. A szkoda, bo jak się okazało dwa tygodnie temu, we Wrocławiu i okolicach bloguje bardzo dużo fajnych dziewczyn.

Kiedy znalazłam w internecie zapowiedź kolejnego spotkania, zgłosiłam się z prośbą o wpisanie mnie na listę. Na szczęście się udało. Z niecierpliwością czekałam na datę spotkania, ale w ten dzień od rana nic mi nie szło. Zrobiło się zimno, a ja planowałam ubrać się letnio. Przeszukując szafę, w celu znalezienia jakiejś innej fajnej i wygodnej bluzki, miotałam się, ogarniając jednocześnie dzieci, męża i kota. W końcu wybrałam się nie w tym, co chciałam, spóźniona i ogólnie zła na siebie. 

Postanowiłam jednak dodać elegancji mojemu outfitowi i ubrać sandałki na szpilce w kolorze brudnego różu. Nie chodziłam w nich od roku, ale one mnie tak wołały z półki, że wprost nie mogłam się oprzeć, choć gdzieś cichutko z tyłu głowy głos rozsądku mówił, że na pewno będę tego żałować. No i tak się stało.

Ledwie wyszłam z auta, które naiwnie myślałam, że zaparkuję tuż pod restauracją, a musiałam chyba z kilometr dalej, poczułam, że nie będzie łatwo. Moje buty żyły własnym życiem na moich stopach, więc starając się nie upaść na facjatę i nie wyorać zębami kostki brukowej, zaczęłam stawiać powolne, dokładne kroki. A byłam spóźniona jak cholera! Nie mogłam jednak nie przyjść, skoro tak zabiegałam o wpisanie mnie na listę uczestniczek. Jezusie! Co ja przeżyłam starając się przejść ten kawałek do restauracji Novocaina. To była prawdziwa droga przez mękę, kara za moje spóźnienie, katorga prawdziwa! Wywijając nogami to w lewo to w prawo, przeszłam całą drogę utykając i marząc, żeby w końcu usiąść i odsapnąć. Pozostało jeszcze mieć nadzieję, że nikt nie zwróci ani na moje buty, ani na to, jak w nich idę. Z takimi przeżyciami przyczłapałam na III Wrocławskie Spotkanie Blogerek. 

 

Spotkanie na wrocławskim blogerskim szczycie


Kiedy weszłam na salę, którą pięknie przygotowała dla nas restauracja Novocaina, wszystkie dziewczyny już siedziały i opowiadały o sobie i swoich blogach. Każda miała przypięty identyfikator, praca Pauliny – autorki fanpage’a Paula Tworzy, dzięki czemu łatwiej nam było nawiązać ze sobą kontakt.

Tematy, które dziewczyny poruszają na swoich stronach, są przeróżne, począwszy od wychowywania dzieci, przez kuchnię, relacje małżeńskie na lifestylu kończąc. Każda z nas ma jednak inną historię i opowieść o tym, jak to się zaczęło. Dla wielu z nas inspiracją było urodzenie dziecka i ja też znalazłam się w tej grupie. 

Na spotkaniu łącznie ze mną było 15 blogerek. Poznajcie te świetne dziewczyny:

Organizatorki:

Elwira – Zabiegana Mama 
Karolina –  OdNova

Jedna z naszych prelegentek:

Elwira – Jak ona to robi

Uczestniczki:

Agnieszka – Pasja i Rozwój
Anna – Z sercem do garów
Agnieszka – Gugusiowo
Barbara – Pierwsze Kroki
Dagmara – dziubdziak.pl
Dorota – Wielopokoleniowo
Izabela – Nianio born to be wild
Joanna – Dom na głowie – blog o rodzicielstwie, podróżach, książkach i łatwej kuchni
Katarzyna i Justyna – Kasia Justyna Siostrydająradę
Nadine – Macierzyństwo – raz
Weronika – Enjoy
Małgorzata – A Tavola

W takim oto super gronie zaczęłam sobotnie przedpołudnie.

 

Wiedza przydatna w życiu i w blogowaniu


Organizatorki Elwira i Karolina zadbały o to, żebyśmy wyszły ze spotkania z głową pełną nowinek, porad i przydatnej wiedzy. Stąd spotkanie z trzeba osobami, które okazały się kopalnią wiedzy w ich specjalnościach, a wiedzy nigdy za mało – przekonałam się o tym osobiście.

Pierwszą naszą prelegentką była pani Joanna Arciszewska dietetyk, która ma swój gabinet we Wrocławiu – Świat Dietetyki. Początkowo myślałam, że rozwiąże ona moje problemy z odchudzaniem i zdrowym odżywianiem, jednak szybko rozmowa przeszła na alergie pokarmowe, insulinooporność i konsekwencje nie leczenia różnych dolegliwości związanych z alergiami. Ale najciekawszy dla mnie był dla mnie temat pasożytów u dzieci. Niestety, jest to dość powszechny problem, a skłonność do słodyczy jednego z moich synów, która coraz bardziej mnie niepokoi, może wskazywać, że to candidoza. Będę musiała chyba wybrać się na konsultacje do gabinetu pani Joanny.

 

Kolejną skarbnicą wiedzy była Aga Kowal LaDetre – fotograf i miłośniczka social mediów (zdjęcia, które zamieściłam w tym poście są właśnie jej autorstwa). Podczas wykładu dowiedziałam się na co zwrócić uwagę podczas fotografowania i jak warto używać social mediów, aby trafić do szerszego grona odbiorców. W momencie, kiedy Facebook tnie zasięgi na potęgę, zmuszając do płacenia za reklamę, każda taka porada jest bezcenna. Osobiście wzdrygam się przed wideo, ale widzę, że nie ma rady, trzeba w to iść, próbować, tworzyć i pokazywać. Więc, kiedy zainwestuję w dr. Szczyta i się trochę ponaciągam, pewnie nakręcę film ze mną w roli głównej i mam nadzieję, że nie będzie to kabaret.

 

 

Na koniec miałyśmy okazję posłuchać Elwiry – znanej i lubianej właścicielki bloga “Jak ona to robi”, która podzieliła się z nami swoim doświadczeniem na temat prowadzenia bloga, dobrych zwyczajów w blogowaniu i nawiązywaniu współpracy na przykład ze sponsorami. Poza tym okazało się, że Elwira, pomimo swojej wielkiej popularności w internecie, jest bardzo otwartą i sympatyczną osobą, więc tym bardziej miło było posłuchać jej prelekcji.

 

 

Niebo w gębie, czyli letnie menu Novocainy


Mieszkając we Wrocławiu, trudno nie znać Novocainy. Jeśli tam nie byliście, warto zajrzeć do jej wnętrza. Piękne obrazy na ścianach, ozdobne świeczniki, zabytkowe schody robią wyjątkową atmosferę. W takich wnętrzach jedzenie smakuje jeszcze bardziej.

 

 

Mieszcząca się na Rynku od wielu lat, słynie z włoskiej kuchni. Przedtem jednak nie wiedziałam, że jako pierwsza we Wrocławiu miała piec opalany drewnem, z którego pochodzi przepyszna pizza. My pizzy co prawda nie próbowałyśmy, ale podane potrawy i tak zwalały z nóg. Krem z kopru włoskiego i białych szparagów z pieczonym fenkułem i pomarańczą czy nadziewana cukinia to były prawdziwe hity, które miałam przyjemność spróbować. Całości tych frykasów dopełniła panna cotta, której nie potrafiłam się wprost oprzeć.

 

 

Sponsorzy prezentów


Spotkanie zakończyło się wręczeniem upominków od sponsorów. Każdy lubi dostawać prezenty, więc ja również, jak dziecko, ucieszyłam się na widok licznych toreb i tego, co się znajdowało w środku. Bo oto, ni mnie ni więcej, otrzymałam karnet na lot samolotem ultralight, a ja przecież samoloty uwielbiam. Prezent przygotował  Katalog marzeń, do którego można się zgłosić, jeśli poszukujecie nietypowych i oryginalnych pomysłów na prezent. Dodatkowo Firma POKI podarowała nam torby piknikowe, a Patatoy kosz piknikowy dla mojego Malutka, z którym niebawem wybieram się na trawkę, aby przetestować te super przydatne gadżety.

 

Oby tylko dojść do samochodu


Pełna wrażeń, z torbą prezentów i dobrym samopoczuciem po zjedzeniu tylu pyszności, zaczęłam szykować się do wyjścia. Jeszcze kilka pożegnań, wymiana wizytówek, zaproszenie od Elwiry na kolejne spotkanie i już mogłam kierować się do wyjścia. Musiałam to zrobić tak, żeby nie połamać sobie nóg, a co najważniejsze, żeby nikt nie zwrócił uwagi na to, jakie wywijasy poczyniam, żeby mi się but dobrze ułożył na stopie. Musiałam się tylko skupić, a wiedziałam, że będzie to mega trudne, żeby przejść przez Rynek jakby nigdy nic i zniknąć z pola widzenia gdzieś w małej uliczce. A potem to już jakoś kroczek za kroczkiem dotrę do samochodu. I właśnie w tym momencie, kiedy układałam sobie całą strategię tej mojej drogi krzyżowej, kiedy już, wychodząc, machałam do dziewczyn, wtedy właśnie Elwira z “Jak ona to robi”, głośno zauważyła:
– Ojej, ale masz ładne buty!

No i umarł… w butach!

 

Dziękuję organizatorkom za zaproszenie oraz tak sprawnie przygotowane spotkanie i pozdrawiam wszystkie dziewczyny!

Do zobaczenia w październiku!