Tata też jest ważny! Jak zostawić dziecko z tatą i nie zwariować?

Tata też jest ważny! Jak zostawić dziecko z tatą i nie zwariować?

Tata też jest ważny dla dziecka. Tymczasem przeciętny mężczyzna spędza z dzieckiem tylko kilka minut dziennie! Mój mąż, jako że pracuje poza domem, niestety również zalicza się do tej grupy. Dlatego, jeśli jest taka konieczność, nie waham się zostawić go samego z dziećmi. Mimo że jako mama zawsze uważałam, że wszystko zrobię lepiej. I że zwykle trudno mi pozbyć się myśli, że może coś pójdzie nie tak albo że nie dadzą sobie beze mnie rady. Jak więc zostawić dziecko z tatą i nie zwariować?

Będąc mamą, wydaje mi się, że to ja mam monopol na wychowywanie, dlatego zawsze ciężko mi nie krytykować taty. A bo źle robi, a bo nie tak robi, a tak nie powinno się robić, a prawidłowo jest tak… Mój schemat dnia, mój sposób kładzenia spać, który działa najlepiej, mój sposób dawania jeść był zawsze lepszy niż taty. Tata zawsze zrobił to inaczej, co mnie zwykle denerwowało. Cóż się dziwić, że większość obowiązków wykonywałam sama i nie oddalałam się z domu dalej niż do kubła ze śmieciami?

W końcu jednak pomyślałam, że jak nie wyjdę z domu, to się uduszę. Kiedy urodził się najmłodszy syn, moje pierwsze wyjście do sklepu miało miejsce między jednym karmieniem a drugim i skończyło się tym, że wracałam na sygnale, żeby wyratować maluszka z opresji, telefon zagrzał się od nieodebranych połączeń zdenerwowanego taty, a pokarm strzelał do piersi na samą myśl, że moje dziecko jest głodne. Jechałam i klęłam, że w ogóle wpadłam na taki pomysł, żeby samej pójść do sklepu. Mały miał spać, a nie płakać! Tymczasem, kiedy wpadłam do domu, Malutek zalewał się łzami, a mąż, który przytulał go i huśtał, spojrzał na mnie tak, jakby chciał mnie poćwiartować. Afera się skończyła po podaniu piersi, po chwili mały słodko spał najedzony i szczęśliwy, a ja odetchnęłam z ulgą. 

W pierwszej chwili oczywiście odezwało się moje matczyne sumienie i samobiczowanie myślami, że jak mogłam, po co mi to było, zakupy w głowie, a dzieciątko płacze. Zaraz jednak otrząsnęłam się z tych ponurych myśli, bo przecież matka to też człowiek, też potrzebuje się trochę oderwać od pieluch i butelek. Kupiłam mleko modyfikowane i poinstruowałam tatę jak należy je podać dziecku. W końcu nic się nie stanie, jeśli raz Mały zje inne mleko niż moje. To rozwiązało problem, bo ja nie musiałam lecieć na łeb na szyję, a Malutek nie cierpiał z braku maminej piersi. 

Od tego czasu tata wielokrotnie zostawał z trójką dzieci sam i podołał, a co najważniejsze: one przeżyły! Więcej, wspominają ten czas jako najlepsze momenty w ich życiu! Z biegiem lat pilnowanie dzieci pod moją nieobecność było coraz łatwiejsze, bo najmłodszy syn stawał się samodzielny, więc opieka nad nim jest teraz o niebo łatwiejsza. Jednak, kiedy wracam z pozadomowych wojaży, nic nie jest tak, jak powinno. Biegające dzieci do późna wieczór, oglądające z tatą jakieś “porządne strzelanki”, Malutek śpiący na kanapie nieumyty i nieprzebrany to normalka. W wersji łagodniejszej dzieci śpią, ale łazienka jest pełna rozlanej wody, w talerzach resztki zupy kakaowej z chałką, a w kuchni prawdziwy armagedon. W wersji hard core tata w najlepsze pochrapuje na kanapie, a dzieci robią co chcą. Cieszę się wtedy, że nie wiszą na żyrandolu, zwisając głową w dół.

W takich momentach zastanawiam się, jak tu pójść do kina z koleżanką i nie zwariować? Mam się w końcu zrelaksować, a nie gryźć paznokcie z nerwów na samą myśl, co ja zastanę w domu jak wrócę. Jak nie dzwonić co pół godziny i nie dopytywać, czy wszystko w porządku? Zaraz jednak przez moje wątpliwości przebija się zdrowy rozsądek: co się w końcu może stać? Mój mąż jest w końcu odpowiedzialnym tatą. Łazienkę i kuchnię można posprzątać, a jak dzieci zjedzą na kolację budyń polany soczkiem to też przeżyją. Przecież czas spędzony z przyjaciółką lub nawet sam na sam, ale w otoczeniu ciuchów i butów – jest bezcenny!

Każda z nas zna swojego męża najlepiej i wie, czego się można po nim spodziewać. Dlatego zostawiając tatę samego w domu z dziećmi, zawsze, na wszelki wypadek, staram się przypomnieć najważniejsze punkty, które musi przerobić. Że dzieci położyć o właściwej porze spać, że nie wlewać tyle wody i płynu do wanny, że dać coś normalnego i zdrowego do jedzenia – to już mój mąż wie. Ale ostatnio doszedł do tego kolejny punkt. Czytanie etykiet, bo to, co zrobił pod moją chwilową nieobecność woła o pomstę do nieba!

Akurat chciałam wyjść na chwilę do sklepu, więc poprosiłam męża, żeby wyciągnął z lodówki Lacodofil i wsypał Małemu do picia. Ponieważ Mały przyjmował antybiotyk, pół godziny później trzeba było podać mu probiotyk. Kiedy przyszłam do domu, Malutek siedział na swoim krzesełku i akurat popijał lekarstwo. Poszłam więc do kuchni i zaczęłam się krzątać. Nagle wzrok mój przykuło leżące na blacie pudełko po moim leku Lacto-vaginalu. Zdziwiłam się, bo kto potrzebował lek dopochwowy? Wszak dom pełen testosteronu. W tym samym momencie włosy stanęły mi dęba! Czyżby to było możliwe, że mąż pomylił leki? AAAAAA! 

Zawołałam go, a małemu zabrałam picie. Na szczęście nie wypił dużo, a szybka analiza składu doprowadziła mnie do wniosku, że chyba nic się nie stanie, bo tu i tu w składzie jest głównie kwas mlekowy. Odetchnęłam z ulgą, ale tata dostał po głowie. Bo co z tego, że podobna nazwa? Co z tego, że dwa leki leżały na tej samej półce w lodówce? Od tego czasu wyciągam wszystkie lekarstwa w jedno miejsce i dokładnie piszę ile i co ma podać, bo chłop to chłop, albo nie zauważy, albo powie, że niema! No ostatecznie poda dziecku lek dopochwowy!

A więc jak zostawić tatę z dziećmi i nie zwariować?  Trzeba mieć nerwy ze stali i wziąć poprawkę na to, że dzieciaki na pewno będą miały przednią zabawę, a ty, cóż… mnóstwo do sprzątania. Jednak tacie też trzeba dać szansę, bo czas spędzony z nim jest dzieciom potrzebny. Im więcej tego czasu, tym głębsza więź i mocniejszy ojcowski autorytet. Z czasem też przychodzi doświadczenie i rutyna, a zostanie z dzieckiem nie jest straszne ani dla mamy, ani dla taty.

Czy Wasi mężowie angażują się w opiekę nad dziećmi? Czy zostawiacie ich bez obaw? Podzielcie się swoimi doświadczeniami!

 

  • Popłakałam się że śmiechu, “chłop to chłop, albo nie zauważy, albo powie, że niema! No ostatecznie poda dziecku lek dopochwowy!” <3 Jak ja zostawiam swoich panów samych w domu to pewne jest to, że nikt nie pościeli łóżka i tam będzie się toczyło życie, a potem pełno okruchów, bo przecież jedli kolację a piżamy brudne od musztardy… trzeba nauczyć się z tym żyć, bo tata nigdy nie ogarnie rytmu i sposobów mamy, ale ma swoje, wcale nie gorsze! Tylko bałagan się robi…

    • Moi tez zostawieni sami ganiają w piżamach do południa, usmarowani po uszy dżemem albo keczupem. Czyli standarcik 😉

  • Ważne, żeby też tata sam chciał z dziećmi zostawać i fajnie jak sam wychodzi z inicjatywą. U nas na szczęście nie na z tym problemu, a chłopaki super bawią się z tatą 🙂

    • U nas też. Szczególnie najmłodszy nie odstępuje taty na krok. Nawet w pierwszych dniach w przedszkolu rozplakal się, że nie chce ze mną wracać tylko z tatą. Śmiesznie to wyglądało bo dzieci szczęśliwe biegły do rodziców, a mój na odwrót. Teraz, kiedy dzieci są duże to nie ma problemu. Gorzej było wcześniej, bo z takim niemowlakiem tata czasem miał problem. Głównie z powodu braku cycka pełnego mleka 🙂

  • kiedy przeczytałam historie z lekiem, przypomniała mi się sytuacja z kukurydzą (wiem, żadne porównanie ale dziecka jeszcze nie mam :D)
    wysłałam meza do sklepu bo nie mialam kukurydzy do salatki a goscie juz wchodzili. Po 30 min wrócił … z 3 kolbami kukurydzy 😀
    jesli facet nie wie jaka kukurydze kupic do salatki, to jak on sobie poradzi z dzieckiem? 🙂 zaczynam sie bac bo dziecko na dniach bedzie ale licze na cud – może sie jakos te dziecko uchowa 🙂

    • Myślę, że z czasem tata się wyrobi ale pod warunkiem, że dasz mu szansę. A z kukurydzą – dobre 😉 Liczą się intencje!