Kiedy najlepiej urodzić trzecie dziecko?

Kiedy najlepiej urodzić trzecie dziecko?

Kiedy najlepiej urodzić trzecie dziecko? Nie wiem, czy jest na to pytanie właściwa odpowiedź. Najczęściej przy trzecim dziecku i tak decyduje przypadek, ale jeśli jest tu ktoś na tyle szalony, że jednak chciałby zaryzykować i świadomie zdecydować się na kolejną ciążę, to służę moimi doświadczeniami. 

 

Zamiast planowania zdecydował los


Trzecie dziecko, choć było zdecydowanie nieplanowane, to zdarzyło się w moim życiu w dobrym momencie. Pisałam już kilka razy, że gorzej zniosłam wychowanie drugiego syna niż trzeciego. I gdyby najmłodszy urodził się parę lat wcześniej, to chyba bym strzeliła sobie w łeb w akcie desperacji. Gdyby sytuacja ta z kolei zdarzyła się później, czułabym się za staro jak na kobietę w ciąży. U mnie los zdecydował akurat wtedy, kiedy myśl o trzecim dziecku powracała częściej niż zwykle aż w końcu się ziściła.

Zawsze mówiłam, że chciałam mieć trójkę dzieci, mimo że nie jestem matką – kwoką, raczej psychicznie ciężko znoszę chodzenie w ciąży i pierwsze trzy lata z życia dziecka. Chyba dlatego, że wychowywałam się jako jednak z trójki rodzeństwa i ten model jakoś podświadomie mi pasował najbardziej. Nie wiem czemu. Może dlatego, że większa ilość dzieci to zawsze większy z nimi kontakt. Bo jak jeden wyjedzie w siną dal, to mam jeszcze dwójkę. A myślę, że życie jest ciekawsze i pełniejsze o te kontakty. O to dodatkowe życie, które jest częścią historii o nas samych.

Jednak trudno było mi namówić męża, a sama też chyba bym się nie zdecydowała. Wyszliśmy już na prostą z dziećmi, chłopcy już byli odchowani, poczuliśmy tę większą łatwość życia z dwójką, która skończyłaby się przy trójce. Więc to karkołomne wyzwanie, które wiązałoby się z kolejnymi narodzinami, było chyba dla nas za trudne do podjęcia. Ale i tak niedosyt w mojej głowie pozostał.

Dlatego, kiedy w połowie października 2012 roku zaszłam w ciążę, ucieszyłam się. Pomimo rozterek i poczucia wstydu z powodu wpadki. Wszystkie moje rozmyślania i przejścia z ostatnią ciążą opisałam w poście “Wpadka z trzecim dzieckiem”, więc nie będę się tu rozwodzić. Powiem tylko, że choć życie przewróciło mi się do góry nogami, to ten mały chłopczyk, który właśnie się urodził, wychował się najłatwiej i wniósł w nasze życie mnóstwo radości. Nie tylko w moje i męża, ale również w życie naszych starszych synów.

No, ale to była klasyczna wpadka. Co by było, gdybym wszystko sobie zaplanowała? Zwróciłabym uwagę na trzy kwestie: Wiek starszych dzieci, mój wiek i moje możliwości finansowe i mieszkaniowe.

 

Dlaczego moje trzecie macierzyństwo wspominam lepiej niż drugie?


Mój najmłodszy syn urodził się, gdy najstarszy miał 8 lat, a średni 5. Obaj byli już zaradni i samodzielni, a moja pomoc w ich codziennych sprawach ograniczała się do przygotowywania jedzenia. Poza tym mieliśmy nianię, której wsparcie było dla mnie dużym odciążeniem. Dzięki temu nie byłam zbyt obarczona opieką nad starszymi dziećmi i miałam trochę spokoju przy karmieniu i opiece nad maluszkiem.

Zupełnie inaczej rzecz się miała, gdy urodziłam drugiego syna. Też miałam nianię i dzięki niej dużą pomoc, ale wieczorem zostawałam sama z dwójką malutkich dzieci i miałam czasem strasznie ciężko (mąż jak zwykle pracował w innym mieście 170 km od domu). Obaj synowie potrzebowali mojej opieki, a ja niekiedy nie mogłam się rozerwać. Byłam sfrustrowana, zła i zmęczona, a chłopcy potrzebowali mojej nieustannej uwagi. Niestety, najwięcej stracił najstarszy syn, który musiał się podzielić mną ze swoim młodszym bratem, choć miał dopiero 3 latka.

Po narodzinach ostatniego syna stałam się matką pełną gębą. Nauczona doświadczeniem, wiedziałam jak dziecko reaguje na różne bodźce, jak się zachować w przypadku gorączki, jak z nim postępować i jak sobie ułożyć dzień, żeby samemu też się ogarnąć. Dużym dla mnie ułatwieniem było to, że nauczyłam maluszka zasypiać samemu i używać smoczka. Dzięki temu nie marnowałam czasu na usypianie i mogłam się lepiej wyspać, bo mały po prostu dobrze spał, mając smoczka.

Ale najważniejsze, że starsi chłopcy mogli się zająć sami sobą, rozumieli, że czasami trzeba być ciszej, że nie zawsze mogę im w danej chwili pomóc. A czasem oni właśnie byli pomocni mi. Takie dziecko, które ma 8 i 5 lat, szybciej reaguje na prośby, jest bardziej rozgarnięty niż 3 czy nawet 4-latek (mam teraz przykład). 

 

Dlaczego urodzenie dziecka później byłoby gorszą opcją?


Dla mnie byłoby gorszą. Dlaczego? Bo kiedy urodziłam trzeciego syna miałam już 38 lat. Tu nie chodzi o różnicę wieku między dziećmi, a właśnie o mój wiek. Z mojego punktu widzenia, po czterdziestce w większości jesteśmy już na innym etapie życia. Chcemy trochę oderwać się już od dzieci, realizować swoje pasje, rozwijać się zawodowo na wyższych stanowiskach lub rozkręcać własny biznes, podróżować. 

Kiedy rodzi się małe dziecko, wszystko koncentruje się na nim i jesteśmy trochę unieruchomieni. To oczywiście nie jest powód, żeby się ograniczać, a czasem jest pretekstem, żeby się rozwijać, ale jest o wiele trudniej niż z dużymi dziećmi. Pierwsze 2-3 lata dziecka to tarmoszenie się nosidełkami, wózkami, pieluchami, mlekiem, mokrymi chusteczkami, noszenie, przewijanie i ciągła asysta.

Kiedy już miałam za sobą te etapy ze starszymi synami, to naprawdę odetchnęłam z ulgą. Przestał mnie boleć kręgosłup, zaczęłam się wysypiać i w związku z tym lepiej wyglądać i funkcjonować, nie musiałam o wszystkim pamiętać i wszystko kontrolować, żeby wyjazd czy wyjście z domu nie było katastrofą. No i znowu zaszłam w ciążę. 

Nasze plany zwiedzania dalszych zakątków świata niż Włochy odstawiliśmy na później i dotąd nie zrealizowaliśmy. W rezultacie straciłam pracę i nie znalazłam nowej na stałe. Cały czas ciężko wyrwać mi się do kina czy na pogaduchy z koleżankami, jeśli to nie jest weekend (w weekend wraca mąż i może mi pomóc, ale chcemy też pobyć razem, więc w rezultacie i tak zostaję z nimi). Czasem więc zazdroszczę koleżankom, które urodziły do trzydziestki, a teraz mają więcej przestrzeni, którą mogą wykorzystać według własnego uznania.

Wydaje mi się, że po czterdziestce czas nagle przyspiesza, że za chwilę stuknie pięćdziesiątka i w zasadzie, w dużym skrócie oczywiście, to już prawie emerytura. Nagle chcemy zainwestować w siebie, mamy doświadczenie życiowe i zawodowe, które pozwala nam na rozwinięcie skrzydeł. Często chcemy zrobić jakiś zwrot, coś nowego. A tu nie ma jak, bo uwaga koncentruje się na najmłodszym członku rodziny. Słusznie zresztą.

 

Czy moje mieszkanko naprawdę wystarczy?


Myślę, że planując powiększenie rodziny, trzeba zastanowić się, czy akurat jest to dobry moment, żeby dźwignąć finansowo tę decyzję. Kolejny członek rodziny to już duże obciążenie. Bo gdy mamy mieszkanie, w którym dwoje dzieci współdzieli pokój, to czy w końcu dorzucimy jeszcze trzeciego lokatora? A może zaczniemy sami spać w salonie? Zmiana lokum to niestety duży koszt, a często na tym się kończy.

Powstaje również problem z samochodem. Trójka dzieci to trzy foteliki na tylnym siedzeniu, a nie w każdym wszystkie się zmieszczą. Dobrym rozwiązaniem jest zakup samochodu siedmioosobowego albo od razu jakiegoś vana, no a to kolejny koszt.

W moim przypadku było tak, że dodatkowo musiałam kupić wózek, łóżeczko, ciuszki i wszystko, co potrzebne przy małym dziecku. Nie spodziewając się kolejnego potomka, po prostu pozbyłam się wszystkiego. Więc ostatecznie niespodziewane narodziny trzeciego dziecka pociągnęło nas bardzo finansowo. 

Oczywiście, i tu plus dla oszczędności, jako matka trzeciego potomka, nie szalałam już tak z kupnem różnych szmerów-bajerów, bo wiedziałam, że jest to zbędne lub nie przyda się. Jednak suma summarum wydatki były spore.

 

Więc kiedy najlepiej urodzić trzecie dziecko?


Każda z nas ma inne życie, inaczej nam się ono układa. Dlatego trudno jednoznacznie powiedzieć, kiedy jest najlepiej. W moim życiu trzecia ciąża zdarzyła się w całkiem dobrym momencie, choć gdybym mogła, przesunęłabym swoje macierzyństwo o jakieś dwa lata wcześniej, aby w wieku 40 lat mieć już trochę wolną rękę.  

Odpowiadając na pytanie osobom, które świadomie planują powiększenie rodziny o trzecie dziecko, mogłabym podsumować tak:

  • różnica wieku między starszymi dziećmi a najmłodszym minimum 3-4 lat sprawi, że będzie łatwiej,
  • najlepiej zaplanować kolejne ciąże do czterdziestki, żeby coś wycisnąć z życia także dla siebie,
  • najlepiej zdecydować się, kiedy wiemy, że zapewnimy całej rodzinie odpowiednie warunki do życia, choć oczywiście jest to kwestia indywidualna.

Wpis powstał we współpracy z portalem Kobiece Porady

  • Joa

    Ja bym z 3dzieckiem juz teraz nie czekala. Pierwsze od drugiego to odstep 5lat… duzo za duzo. Niestety wczesniej sie nie dalo,a jeszcze wczesniej nie chcialo. Tak samo ciezko znosze ciaze,po ciazy i pierwsze 3lub 4 lata nawet. Wspominam poczatki zawsze jako ciezki zaganiany okres w stresie,niewyspaniu. Jednakze chcialabym tez 3dziecko w krotkim odstepie czasu,czyli po roku. Niestety moj kregoslup wiecej nie zniesie… Nie zastanawiaj sie. Czas leci,dzieci szybko rosnal.

    • Też myślałam, że mój kręgosłup nie da rady. Myliłam się, dał 🙂 Ty masz z kolei inaczej, duża różnica między pierwszym a drugim, więc mogłaś spokojnie wychować po kolei każde dziecko, nie tak jak ja, że miałam dwóch maluchów i myślałam, że się rozerwę przy nich. Niestety czasem człowiek nie myśli strategicznie o dzieciach, a to chyba trochę kalkulacji trzeba, bo później układa się tak pokracznie, że albo masz wszystkich na raz albo za dużo rozciąga się w czasie. Ja tylko zaplanowałam sobie, że muszę zajść w ciążę do 30-stki i się udało. Jednak teraz wiem, że mogło być wcześniej z rok albo dwa.

  • u mnie pomiędzy ciążami musiał być minimum 2-3 lata spokoju bo cesarki tego wymagają 😀 jestem szczęśliwa że mam 3 dzieci i łatwiej mi było ogarnąć trójkę niż dwójkę niestety żałuje że tylko trójka bo marzeniem moim było mieć 4-5 :/ ale cóż cieszę się z tego co mambo moje chłopaki są kochane 😀

    • Ciekawa jestem jak by to było z czwórką czy piątką – czy też byłoby łatwo ogarnąć całe towarzystwo? Dla mnie najgorsze są początki, potem to już w miarę idzie 🙂