“Mamo, nudzi mi się!” – co robić, gdy nuda dopada nasze dziecko?

“Mamo, nudzi mi się!” – co robić, gdy nuda dopada nasze dziecko?

“Nudzi mi się” – co robić, gdy słyszymy takie słowa? W pierwszym odruchu chcemy działać, bo wciąż jesteśmy przekonani, że nasze dzieci powinny mieć ciągle coś do zrobienia. Tymczasem każdy powinien mieć taki czas wolny od obowiązków i zajęć, czas tylko dla siebie. Są wakacje, pozwólmy więc dzieciom się ponudzić!

 

“Mamo, nudzi mi się” 


Na sam dźwięk tych słów jeszcze parę lat temu ręce mi opadały. Bo jak to, skąd ta nuda, kiedy w pokoju sterty zabawek, gier, puzzli i klocków? Jeszcze za mało? No to jest podwórko, rower, piłka. To też nie? Jezusie, i co tu począć? – drapałam się w głowę i zaraz podsuwałam gotowe pomysły na zabawę albo schowane gdzieś w szafie ciastoliny, farby i kolorowanki. Organizowałam czas po szkole i w weekendy, zapraszałam kolegów, jeździłam na place zabaw. Wszystko po to, żeby moje dziecię przypadkiem nie umarło z nudów.

Do czasu.

Kiedyś wpadł mi do rąk artykuł, w którym mowa była o tym, że dziecko musi mieć czas na nudę. Że nie powinno się organizować mu czasu od A do Z. I wtedy odetchnęłam z ulgą, bo właśnie zaczynałam mieć wyrzuty sumienia, że mój syn nie ma zajęć w każdy dzień i być może będzie plątał się po domu i marudził. Okazało się, że czas wolny od obowiązków i szkolnych zajęć, kiedy można się trochę zresetować, może być wartościowy dla dziecka, a sama nuda wcale nie jest taka zła.

 

Pozwólmy dzieciom się ponudzić


Kiedy zamieszkaliśmy obok rodziny z trójką dzieci, pomyślałam, że drzwi nie będą nam się zamykać. Jednak bardzo się zdziwiłam, bo dni mijały, a ja nie widziałam ich dzieci na oczy. Okazało się, że dzień w dzień mają tak czas zorganizowany, że brakuje im czasu na wyjście na podwórko czy odwiedziny kolegów zza płotu. 

I rzeczywiście, co jakiś czas odbierałam telefon od sąsiadki z propozycją, że może moi chłopcy chcieliby pojechać na zajęcia z plastyki albo do kina albo jeszcze gdzieś indziej. Ale ja odmawiałam, bo chciałam, żeby moje dzieci miały trochę czasu niczym nie zapełnionego. Czasu na podumanie, popatrzenie w sufit, na poleżenie na kanapie. Czasu, w którym nic się nie musi.

Kiedy sama byłam dzieckiem, czasami też się nudziłam. Nie chodziłam na żadne zajęcia pozalekcyjne, nie uprawiałam sportu ani nie działałam w harcerstwie. Niekiedy siadałam na ławce i obserwowałam ludzi albo patrzyłam bez celu przez okno. Był to czas na poukładanie sobie myśli, a czasem na wymyślenie nowej zabawy. Z nudów malowałam na szybie od meblościanki, szyłam ciuchy ze starych sukienek mojej prababci, układałam kompozycje z kwiatów, a w dzieciństwie godzinami gapiłam się w sufit. Po tej chwili wyciszenia przychodził zryw, zebranie sił do działania, jakiś pomysł na zajęcie sobie czasu. 

Dziś jest inaczej. Czujemy się winni, że nasze dzieci nie mają zajęć dodatkowych, więc posyłamy je na wszystkie jakie są. Plan wypełniony od poniedziałku do soboty to zero czasu na nudę, ciągły stan pobudzenia i brak chwili na bezczynność. Przez to dzieci, które mają czas zorganizowany przez rodziców nie potrafią zająć się same sobą, ciągle liczą na pomoc w tej kwestii. A my rzucamy wszystko, żeby dziecku wypełnić czas wszelakimi atrakcjami. Gdy nie starcza pomysłów, sprawę rozwiązuje tablet czy komórka z całym arsenałem aplikacji i gier. Wszystko, byle nie nuda.

 

Dlaczego warto się nudzić?


Nuda niesłusznie jest kojarzona z lenistwem, nicnierobieniem i jest w dzisiejszych czasach wielce niepożądana. No bo jak tu się nudzić, kiedy zewsząd jesteśmy rozliczani z wyników, z zaangażowania, z obowiązków. A tymczasem właśnie warto się wyłączyć i pomyśleć o niebieskich migdałach. Często właśnie w takich momentach przychodzą nam do głowy najlepsze idee, wtedy jesteśmy najbardziej kreatywni i twórczy.

“Mamo, nudzę się” – słyszę od czasu do czasu. W pierwszym odruchu chciałabym coś podsunąć do zabawy. Sięgnąć po puzzle, klocki, gry. Ale właśnie w tym momencie warto nie robić nic. Bo to jest właśnie ta chwila, kiedy nuda staje się punktem wyjścia do działania. To teraz rodzą się nowe pomysły na zabawę.

“Co by tu robić?” – mówi do mnie syn i kładzie się bezwładnie na kanapie. “Na pewno zaraz wpadnie ci do głowy jakiś fajny pomysł” – odpowiadam. Chwilę leży bezczynnie, wpatrując się w żyrandol i po kilku minutach rusza do zrobienia czegoś zajmującego i niecodziennego. W takich momentach oczywiste zabawy i zabawki stają się mało interesujące. To jest moment, w którym wpada pomysł na zrobienie wulkanu, na skręcenie odstawionej na bok konstrukcji, na znalezienie odpowiedzi, gdzie na mapie jest Jezioro Titicaca.

Ten stan, w którym się wyłączamy jest takim swego rodzaju oczyszczeniem dla mózgu, tak jakby klarowało się powietrze, w którym zaczyna wszystko wyraźnie widać, a zza horyzontu wyglądają nowe, czasem genialne myśli. To właśnie w czasie odpoczynku albo wręcz we śnie powstało tak wiele dzieł artystów, pisarzy czy naukowców.

 

 

 Wspaniałe uczucie nicnierobienia


Kiedy nastały wakacje, a dzieci wróciły z pierwszych zajęć na półkolonii i zaczęły się kręcić po domu bez celu, w pierwszym odruchu chciałam przypomnieć im o lekcjach – takie to było dla mnie dziwne, że nic nie robią konstruktywnego. Ale przecież mają wakacje. Przecież nareszcie mogą odpocząć i robić to, na co mają ochotę. Ja też się czasem tak czuję i uwielbiam ten stan. Kiedy nic nie muszę.

Jednak ten stan strasznie ciężko jest osiągnąć w dzisiejszych czasach. Jesteśmy bombardowani zewsząd tyloma bodźcami, że w zasadzie cały czas coś nas zajmuje, cały czas ktoś czy coś walczy o naszą uwagę. I nawet jak nam się wydaje, że nic nie robimy, to nie do końca tak jest, jeśli właśnie scrollujemy Facebooka czy przełączamy kanały w telewizji. 

Lato jest takim dobrym momentem, żeby pozwolić się wyłączyć. Nie tylko dzieciom, ale również nam. No bo, powiedzcie szczerze, kiedy ostatnio leżeliście w hamaku gryząc źdźbło trawy i patrząc w obrazy, jakie tworzą chmury? Albo leniwie jedliście, lody siedząc na ławce i nic się nie odzywając? Albo kiedy patrzeliście na pola, łany zbóż i latające motyle? Nie myśląc o pracy i codziennych sprawach, nie martwiąc się i nie patrząc w smartfona?

Może jest to dobry czas, żebyśmy zrobili nic? Wspólnie ze swoimi dziećmi pozbierali myśli po ciężkiej pracy w ciągu roku szkolnego? Pomyślcie o tym planując urlop, dajcie dzieciom chwilę oddechu, niech się zwyczajnie ponudzą.

W końcu po co są wakacje?