Matczyne serce

Jest 18.00, niania już poszła, a ja urobiona sprzątaniem garażu biorę Małego i idziemy na kocyk na ogródek. Kładę się jak długa, żeby rozprostować kości, zamykam oczy, ale fajnie… cieplutko… słońce opływa miękko po mojej twarzy… Korzystam z chwil relaksu, bo wiem, że zaraz czeka mnie sprawdzanie lekcji mojego najstarszego syna. A to już nie będzie relaks! Czytaj dalej