Pełne obroty, czyli dzieci wracają z ferii

Dzieci wracają z ferii – koniec laby, niekończących się wieczorów i poczucia braku zajęcia. Znowu łeb jak bania, zimna kawa i troje dzieci wiszących na mnie jak na kole ratunkowym. Babcia wychodzi, odetchnąwszy z ulgą, a ja wzdycham – wiadomo co mnie czeka. Nie ma zmiłuj się, od razu piąty bieg. Czytaj dalej

Przedstawienie

Dzieci przygotowują dla nas przedstawienie, trwa to dwa dni, jest scenografia, aktorzy uczą się kwestii. No ciekawe, myślę sobie z przerażeniem, bo moje dzieci za sprawą nieogarniętych rodziców mało mają do czynienia ze sztuką. Boję się, powiem szczerze, że to nie wyjdzie po prostu. Czytaj dalej

Okrutne Walentynki

Ufff, nareszcie się skończyły te okrutne Walentynki. Temat walentynek elegancko przemilczany przez mojego męża. Nie spodziewałam się cudów na kiju, pierścienia złotego czy coś, ale skoro pojechał do Lidla, to chociaż mógł przewieźć te tulipany za 5,99, co reklamowali w telewizji. A tu nic, znowu szarość dnia powszedniego.  Czytaj dalej