Podsumowanie roku

Podsumowanie roku

Krążę po blogosferze i widzę, że dużo blogerów zrobiła już podsumowanie roku. Zbierałam się do tego i zbierałam i w końcu postanowiłam się z Wami podzielić moimi doświadczeniami i osiągnięciami z 2015 roku.

 

Podsumowanie roku na blogu


Rok 2015 minął mi głównie na pisaniu bloga i pochłanianiu wiedzy okołoblogowej. Dzięki temu nie zwariowałam siedząc w domu z dziećmi, choć byłam blisko, co pewnie czytaliście :). Bardzo dużo czasu spędziłam na czytaniu artykułów, studiowaniu infografik i innych blogów, na których można znaleźć wiele ciekawych informacji (szczególnie lubię Vademecum Blogera Beaty Redzimskiej i blog o kreatywnym marketingu Uli Phelep). Potraktowałam to jako poszerzenie moich kompetencji, które mogłabym wykorzystać zawodowo. Poszukiwałam też ciekawych dla Was tematów, opisywałam różne śmieszne wydarzenia z naszego domu, a także nasze podróże i książki, które przeczytałam. Widziałam jak temat chwyta albo w ogóle nie cieszy się zainteresowaniem. Czasem wpis, który miał mało polubień notował mimo to bardzo dużo wejść z wyszukiwarki (na przykład “Zabawa w szukanie skarbów”). 

W styczniu 2015 roku mój fan page na Facebooku miał 449 polubień, blog zaistniał też na Instagramie i Google+, założyłam również konto na Pinterst i zaczynam coraz bardziej lubić to medium. Postanowiłam również zrozumieć Twittera, no i… dalej się staram z marnym skutkiem :). Rok zakończył się następująco:

Facebook – 1678 lików
Instagram – 200 followersów
Twitter – 126 obserwujących
Pinterest – 85 followersów

czyli… jeszcze dużo, dużo pracy przede mną. Ale progres jest, szczególnie na Facebooku!

Okazało się jednak, że na każdej platformie o coś innego chodzi i na każdą trzeba poświęcić mnóstwo czasu, żeby zostać zauważonym. Co robię sukcesywnie, choć nie zawsze, z braku czasu, systematycznie. Błąd! Właśnie systematyczność przynosi najwięcej efektów. Dlatego w tym roku zamierzam to zmienić.

Zapraszam Was do polubiania, udostępniania i obserwowania profilów mojego bloga – na każdej platformie znajdziecie coś innego, inny fragment mojego życia, inne ciekawostki, zdjęcia czy informacje, z którymi chcę się z Wami podzielić.

W ubiegłym roku napisałam 76 postów, z których:

najczęściej czytane to:

Odrabianie lekcji – chyba się zgłoszę do psychiatryka
Książki warte polecenia
Zwiedzanie Rzymu z dziećmi
Zabawa w szukanie skarbów
Uroki spania pod namiotem
Wpadka z trzecim dzieckiem
Spaghetti z wędzonym łososiem i suszonymi pomidorami
Jestem chyba wyrodną matką

najchętniej komentowane to:

Wpadka z trzecim dzieckiem
Odrabianie lekcji – chyba się zgłoszę do psychiatryka
Mamo! Wdepnąłem w kupę!

Ponieważ w zamyśle miał to być blog o perypetiach rodzinnych na wesoło, bardzo się zdziwiłam, że wesoło jakoś często nie jest i część moich postów jest zupełnie na poważnie. Mimo to staram się, żebyście jednak pośród porad, recenzji książek i relacji z podróży znaleźli też lekkie i wesołe teksty o tym jak miotam się w moim domowym chaosie z czterema facetami i kotem. 

Teraz trochę statystyk:

podsumowanie rokuUnikalni użytkownicy, średni czas spędzony na stronie oraz liczba odsłon to dane, którym szczególnie się przyglądam. Dzięki nim widzę, ile czasu spędzacie na poszczególnych postach, cieszę się, że nie wychodzicie z bloga od razu, co oznacza, że umiem Was na nim zatrzymać i zainteresować innymi wpisami.

Nie byłoby tych wszystkich liczb bez jednego czynnika – najważniejszego. Bez Was – moich Czytelników! Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, polubienia, a przede wszystkim za czytanie.

 

Podsumowanie roku prywatnie


Prywatnie ugrzęzłam niestety w domu. Ale wcale mi z tym źle nie było. Nie był to też stracony czas. Miałam kilka rozmów w sprawie pracy, w których mogłam wykorzystać moje nowe umiejętności z zakresu social media i copywritingu, czyli to, co właściwie osiągnęłam dzięki blogowaniu. Nadal szukam jakiejś pracy, choć coraz częściej myślę o założeniu własnej firmy.

Cały czas zastanawiam się o co chodzi. Tyle wysłanych ofert, a tylko kilka zaproszeń na rozmowę kwalifikacyjną. I nie wiem. Może to wina poprzedniej branży, w której pracowałam, a którą mało osób zna? Może to wina wieku, a może ilości dzieci. Wiem, że z tego nie trzeba się dziś zwierzać potencjalnemu pracodawcy, ale podając nazwę bloga, który jest moją wizytówką i efektem moich umiejętności, niestety muszę liczyć się z tym, że przedstawiciel firmy również pozna mnie prywatnie.

Miniony rok był też rokiem bardzo ciekawych podróży. Rzym już dawno chciałam zwiedzić i się udało, do Norwegii wybraliśmy się z mężem po raz pierwszy od nie wiem kiedy bez dzieci, a Korsyka – to była jedna z najlepszych wakacyjnych destynacji, jaką kiedykolwiek wybraliśmy. Polecam wam do przeczytania relacje z tych podróży.

Niestety nie mieliśmy fajnego zakończenia roku. Ale przynajmniej w Sylwestra nie wyrżnęłam w trawnik jak przed rokiem, co było niewątpliwie niezbyt dobrą wróżbą na nadchodzące dwanaście miesięcy. Więc mam nadzieję, że będzie lepiej!

 

Plany na nowy rok


Przede wszystkim chciałabym na dobre rozruszać mojego bloga, oby tylko mi nie zabrakło tematów do pisania i czasu. Coraz częściej też myślę o czymś nowym, zupełnie innym blogu, ale o tym może innym razem.

W planach na nowy rok mam też zmianę motywu i loga. Chciałabym trochę unowocześnić stronę wizualnie, ale tych motywów jest tyle, że sama nie wiem, co wybrać. Mam nadzieję, że ten nowy look będzie się Wam podobał i będziecie chcieli częściej go odwiedzać. 

Tymczasem kończę to moje małe podsumowanie roku i zabieram się do pracy!

  • marzena

    Dzialaj, dziewczyno dzialaj.Ja na Nowy Rok zycze Ci jak najlepiej I jak nawiekszych dochodow z Bloga lub innych korzysci z tego plynacych, naprawde. Zmartwie Cie pewnie troszeczke, jak napisze, ze z punktu widzenia czytelnika podoba mi sie tak jak jest. Im wiekszy zasieg i poczytnosc, tym czesciej teksty o prawdziwym zyciu i uczuciach plynacych z serca zastepowane sa tekstami sponsorowanymi i tekstami “pod publike”.
    Mimo wszystko, powodzenia.
    M

    • domnaglowie

      Dziękuję Ci za życzenia, liczę na to, że się spełnią, a co! Dzięki też za opinię – rzeczywiście, może się tak zdarzyć, że chęć zarobku przyćmiewa sens pisania bloga. Pewnie, że lepiej, aby było od serca,a nie o testowaniu produktów czy usług. No chyba, że ktoś potrafi o tym ciekawie napisać. Ja na razie nie zarabiam, więc nie masz się co martwić – będzie o życiu i od serca 🙂

  • ja też się dopiero za podsumowanie grudnia wzięłam 😉

  • Widzę, że nie tylko ja jestem spóźniona z podsumowaniami 🙂 Właśnie się za nie wzięłam. Powodzenia nie w znalezieniu pracy, ale właśnie otworzeniu swojej firmy! 🙂

    • domnaglowie

      Dzięki, własna firma to byłoby coś 🙂