Przedstawienie

Przedstawienie

Dzieci przygotowują dla nas przedstawienie, trwa to dwa dni, jest scenografia, aktorzy uczą się kwestii. No ciekawe, myślę sobie z przerażeniem, bo moje dzieci za sprawą nieogarniętych rodziców mało mają do czynienia ze sztuką. Boję się, powiem szczerze, że to nie wyjdzie po prostu.

Ale nic, przyjmujemy zaproszenie i idziemy do ich pokoju jak na ścięcie, ostatecznie będziemy klaskać jak szaleni i tyle. Sterczymy jak kołki: ja z Małym na rękach, a Mąż z naderwanym ścięgnem, niestety miejsc siedzących nie przewidziano. Rozpoczyna się akcja, no, może to trochę za duże słowo  Rzecz jest o tygrysku, którego gra mój średni syn ubrany w swój szlafroczek w tygrysie ciapki. A więc Tygrysek śpi, potem je, pije mleczko, bawi się, potem znowu śpi, bawi się, pije mleczko, ale potem akcja nabiera tempa, bo Tygrysek śpi, bawi się i pije mleczko. Patrzymy po sobie, bo akcja się nie rozwija, ale w międzyczasie dowiadujemy się że jest to kino nieme. Aha! wszystko jasne! Klaszczemy jak debile, ale po prostu nie możemy zawinąć się i zignorować takiej inicjatywy, tym bardziej że chłopcy zastrzegają, że to jeszcze nie koniec (ja pierdzielę, nie dam rady!!!!). Niestety dalej akcja się zapętla, Tygrysek nadal śpi, je i bawi się, a my już przestępujemy z nogi na nogę, ja z lewej na prawą, a Mąż z lewej na lewą, ręce mi mdleją, bo Mały się kręci, no ale nic, trwamy!

I nagle… cóż za wybawienie, pojawia się Mistrz Drugiego Planu w osobie Najstarszego Syna, który to niby Krystyna Czubówna, zaczyna zza kulis perorować:
“Rankiem 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem rozbił się polski samolot prezydencki. Na pokładzie znajdowało się 96 osób, które miały uczestniczyć……”
A bałam się że będzie nudno…