Seriale, seriale… Czas na nową ramówkę!

Seriale, seriale… Czas na nową ramówkę!

Marzec się zaczął, czas na nową ramówkę! Prawdę mówiąc już usycham przy telewizorze, bo tylko leci “M jak Miłość”, a poza tym jakieś smuty i powtórki. Zapowiadają jakieś nowości, więc przebieram nogami i nie mogę się doczekać. Jest jeden problem: mój mąż.

Uważam, że byłoby dla nas obojga o wiele wygodniej, gdyby mój mąż polubił polskie seriale. Co prawda nie mogę narzekać, w poniedziałek i wtorek jestem sama, więc spokojnie ogarniam sytuację i zasiadam przy telewizorze na zasłużony relaks. Ba! Nawet czasami delektuję się jakimiś smakołykami, żeby jeszcze sobie zrobić dodatkową przyjemność. Malutek śpi od 19.00, starsze dzieci już w swoich pokojach też szykują się do spania. Po całym tym popołudniowym harmidrze, po przeczołganiu się przez lekcje najstarszego syna (możecie o tym przeczytać w poście “Odrabianie lekcji – chyba zgłoszę się do psychiatryka!”), po kąpaniu i podaniu kolacji matka wreszcie odcina pępowinę.

  Seriale

Zatem w tygodniu nie mam takiego stresu, gorzej w weekend. Dzieciaki są rozleniwione wolną sobotą i niedzielą, trudno je zagonić do łóżek. Poza tym jest element destrukcyjny, czyli tata, którym trzeba się nacieszyć zanim wyjedzie do pracy. Czasem więc ten wieczorny czas na odpoczynek odsuwa się w czasie i z czterech godzin zostają tylko dwie.

Tymczasem w niedzielę zapowiadają się dwa seriale pod rząd! Uczta dla takich oglądaczy jak ja. Nie wiem jak mój mąż wytrzyma taki dyskomfort, kiedy to weekendowy wieczór będzie musiał spędzić oglądając coś, co go w ogóle nie interesuje. Chociaż… Był taki moment, raz, chyba rok temu, kiedy pojawiło się jednak światełko w tunelu! Otóż po przejrzeniu internetu, mój mąż odłożył komórkę i wykazał zainteresowanie akcją serialu “M jak Miłość”. Akurat było o Małgosi, która wróciła do swojego byłego męża:

– Czemu on powiedział, że będzie członkiem ich rodziny? – zapytał mąż niespodziewanie.
– No, bo ich córka, Małgosia, się z nim związała – wyjaśniam z zaangażowaniem. Ale nie za zbytnim, jeszcze go spłoszę.
– No, ale “znowu”, on użył słowa “znowu” – drąży.
O kuźwa…
– Bo ona już była kiedyś jego żoną i znowu się z nim związała – brnę w to bagno.
– Jezu…. – mówi i wraca do internetu. Zresztą zaraz kończy się film. Ja cała spięta, bo za chwilę “Kulisy M jak Miłość”, muszę go jakoś zagadać, odwrócić uwagę, czy coś, ale niestety na próżno, bo się zorientował!
– Daj pilota – mówi władczym tonem, jakby to była oczywista oczywistość.
– No, poczekaj, jeszcze chwila, zaraz będą “Kulisy M jak miłość” – czuję, że zaraz cała misternie zbudowana chwila relaksu pierdutnie z hukiem.
– Co???
– Cicho, zaraz bohaterowie “M jak miłość” rozwiążą wszystkie moje problemy – mówię i wyłączam się, bo tu już akcja, akcja!
Ale! Mój mąż znów się włącza w tok przedstawianych wydarzeń. Rzecz jest o nowej postaci, bracie nieznanym Marcina.
– Kto to jest Olek? – pyta od niechcenia nie odrywając wzroku od komórki.
No i jak mam mu to, kuźwa, wytłumaczyć, żeby się nie zniechęcił?
– Olek to jest brat Marcina, który odnalazł się po latach… – mówię zrezygnowana, wiem, że to koniec…
– Ja pierdolę… – mówi mój mąż i głęboko wzdycha. Na szczęście “Kulisy” się kończą. – Lepiej przełącz na porządną strzelankę!

m jak miłość

No i na tym mogłabym skończyć opis tej sielanki. Do tej pory już się nie zdarzyło, żeby jakiś serial go zainteresował. No i może dobrze, bo przez cały rok oglądałam “Lekarzy”,  a tam Alicja została porzucona przez męża dla Olgi, z która urodziła jego dziecko, a teraz umarł i Alicja musiała się tym dzieckiem zająć…. Ja ja bym to mu wytłumaczyła?

Żeby nie było, to wyjaśnię, że nie jestem jakąś tam fanatyczną fanką seriali i nigdy bym nie powiedziała do Magdaleny Różczki, czyli serialowej Alicji, per “Pani doktor”, a do Artura Żmijewskiego “Ojcze Mateuszu” (o serialu “Ojciec Mateusz” w kontekście mojego najstarszego syna piszę tu). Traktuję to jak rozrywkę i chwilę wytchnienia, a także mam świadomość realnego życia i denerwują mnie w fabule jacyś odnalezieni bracia z przeszłości, albo kuzynki z Ameryki, albo ciągle jakieś zgony z powodu kończącej się współpracy aktora z serialem. Chociaż może zgon byłby lepszy niż ta naciągana historia z Małgosią z “eM-ki”.

ojciec mateusz

Czasem jednak, gdy słucham historii z życia wziętych u moich przyjaciół lub w rodzinie to się zaczynam zastanawiać czy jestem w serialu czy w prawdziwym życiu. Nawet mój mąż, który nie ogląda polskich seriali, jakże blisko był od pewnej historii, która wydarzyła się w “M jak Miłość”.

Nie dalej jak trzy tygodnie temu przyjechał do nas kuzyn męża z żoną. Ponieważ zajmuje się skupowaniem samochodów po wypadkach, temat naturalnie zszedł na różne przypadki na drodze:

– Wyobraźcie sobie – zaczyna małżon – jadę któregoś dnia z pracy, mam na liczniku jakieś 90 km/h. Przede mną jedzie ciężarówka, której nie mogę wyprzedzić, więc wlokę się za nią dłuższą chwilę. Nagle ta ciężarówka wjeżdża na płachtę kartonu i ten karton wlatuje mi na samochód z prędkością 90 km/h albo jeszcze większą! Wpada mi na samochód i robi wgniecenia na masce i na dachu! Oczywiście ubezpieczalnia nie chce mi wierzyć, że karton zrobił takie szkody. To mówię, niech sobie sprawdzą, jak się zachowuje karton przy tej prędkości. Sam bym się nie spodziewał, że stłuczka z kartonem będzie miała takie konsekwencje!
To prawie jak Hanka Mostowiak! – trzeźwo zauważa żona kuzyna.
Naturalnie roześmieliśmy się na to porównanie. Wszyscy, oprócz mojego męża, na którego twarzy odmalowało się zdziwienie pomieszane z konsternacją.
– Kto???? – pyta zdezorientowany.
– Tak jak Hanka Mostowiak z “M jak Miłość”! – wyjaśniamy w trójkę. – Trzeba było powiedzieć w ubezpieczalni, że Hanka nawet umarła w wyniku zderzenia z kartonami, a  co dopiero takie wgniecenia!

Mina mojego towarzysza życia – bezcenna. Oto, niejako mimochodem, jego życie potoczyło się prawie jak w serialu, choć, na całe szczęście, finał był inny niż w oryginale. Jednak i tak rozbawiło mnie to do łez. Przecież on tak gardzi polskimi serialami, a tu masz, taka historia!

Nie, żeby mój mąż był jakimś melomanem! Poza rzadkimi przypadkami, kiedy oglądamy jakiś fajny film na “Kulturze” lub innych programach, zwykle jestem skazana na program TV4 lub Puls, gdzie lecą idiotyczne filmy dla paranormalnych w stylu “Wściekłe rekiny 5”. Puszczają tam w większości tak słabe filmy, że czasem nie da się tego nawet słuchać, a co dopiero oglądać!

przyjaciółki

A sezon właśnie się zaczął! I  Poniedziałek M jak miłość, wtorek: M jak miłość, Prawo Agaty i Wojewódzki, środa przerwa. Nie oglądam od lat “Na dobre i na złe”, bo akurat głowa rodziny zjeżdża do domu i żywo nie cierpi tego serialu. Czwartek Przyjaciółki, a w piątek, i tu jest cień nadziei na wspólne oglądanie, o 20.00 zaczyna się serial “Talianka”. Zagraniczny, rosyjski, więc może się uda, tym bardziej, że wspólnie oglądaliśmy “Annę German” z Joanną Moro, która tu też będzie grała główną rolę. Sobota jakaś rozrywka i niedziela – dwa seriale pod rząd! Zaczęły się słabo, ale może akcja się rozkręci.

Coś tu trzeba będzie z mężem zrobić. Rozwiązania są dwa: albo tabletki nasenne, albo wciągnięcie w akcję. Innego wyjścia nie ma, bo ja, choćby skały srały, oglądam!

 zdjęcia: vod.pl, glamki.pl, plejada.onet.pl

Ciekawe, jakie wy seriale lubicie? Czy te zagraniczne, ściągane z internetu, czy rodzime, bliższe, że tak powiem, naszych realiów? Podzielcie się ze mną waszym rankingiem, może przerzucę się na coś innego?

  • mama

    Na tygodniu na szczęście spokój bo mąż w pracy 🙂 , no i o ile dziecię pójdzie spać. Ale pt-ndz to niestety mąż filmy i seriale wojenne (Wrrr ile można oglądać stawkę czy czterech pancernych). Tak więc pon Emka i Tomasz Lis (ale zależy jaki temat), wt -Emka i Prawo Agaty, śr- Na dobre i na złe (o dziwo wróciłam po długiej przerwie do oglądania tego serialu i mnie wciągnęło), czw -od poprzedniego sezonu Przyjaciółki (czekałam na Na Krawędzi przy okazji podgladalam). No i w niedzielę w ramach rozrywki ranczo 🙂

    • Widzę, że też niewesoło u Ciebie z serialami, bo te wojenne to rzeczywiście porażka! Tak mi sie jeszcze przypomniało, że ma lecieć “Krew z krwi” z Agatą Kuleszą, więc też będę oglądać. A na Lisa też zerkam o ile, tak jak piszesz, porusza ciekawy temat.

      • mama

        A ten serial z Agata Kulesza to chyba w niedzielę, także tez pod znakiem zapytania