Wakacyjna porcja rozrywki – wciągające książki i lekki film

Wakacyjna porcja rozrywki – wciągające książki i lekki film

Sezon letni w pełni, choć w moim przypadku urlop jeszcze przede mną. W zasadzie już bliżej końca wakacji niż początku, jednak przeczytałam ostatnio kilka książek, które akurat pasują na plażę. Podzielę się z wami krótkimi recenzjami, może jeszcze skorzystacie z tej wakacyjnej porcji rozrywki?

Kiedy ostatnio opisywałam świeżo przeczytane powieści (“Książki warte polecenia”), było wśród nich kilka tytułów z wątkiem historycznym. Opasłe tomy z licznymi faktami żywcem wziętymi z odległych, bądź bardziej współczesnych dziejów były ciężką gatunkowo lekturą, choć nie mogłam się od nich oderwać. Po tej porcji intryg, polityki i pokręconych losów głównych bohaterów, nabrałam ochoty na lżejszą literaturę. Już poprzednim razem miałam dla was dwie propozycje literatury kobiecej, a teraz mam kolejne trzy (choć jedna i tak z wojną w tle).

wakacyjna porcja rozrywkiPierwsza z nich to “Za żadne skarby” Very Falskiej. Jest to historia Ewy, która wyrwała się z mazurskiej wsi i zaczęła studia w dużym mieście. Kariera już nabierała tempa, kiedy jeden telefon od ojca przewrócił jej świat do góry nogami. Zrezygnowała z rozwoju swojej pracy naukowej i powróciła do rodzinnego domu, gdzie czekał na nią zgoła inny świat. Ten, od którego uciekła: pijący ojciec, zbuntowane siostry i chory brat. Ale też na tej samej wsi zaczął się inny etap jej życia, pełen namiętności, zwrotów akcji, z wątkiem kryminalnym. Co zrobi Ewa? Na pewno, jako silna kobieta z mazurskiej wsi, za żadne skarby się nie podda! Książkę czyta się szybko, lektura nie nudzi, a wciąga prawie od samego początku. Myślę, że na plażę to powieść w sam raz!

wakacyjna porcja rozrywki

Kolejna propozycja to “Wyścig z czasem” Justina Go, którą kupiłam, żeby mieć coś ciekawego do czytania podczas moich wakacji w Norwegii. Szukałam czegoś w takim klimacie – trochę deszczowym, ponurym, szaro – burym. I trochę ta powieść taka jest. Akcja książki przenosi nas w dwa wymiary czasowe. Częściowo toczy się współcześnie, a częściowo w czasie I wojny światowej i po niej. Początek jest intrygujący i wielce obiecujący. Amerykanin Tristan Campbell otrzymuje wiadomość z kancelarii w Londynie o możliwości dziedziczenia przez niego spadku. Musi tylko lub aż udowodnić, że jest spokrewniony z osobą, która tego spadku nie odebrała. Ma na to siedem tygodni, niewiele pieniędzy i niewiele punktów zaczepienia. Postanawia ruszyć tropem dwójki kochanków: Imogen – siostry jego prababki i Ashleya – weterana I wojny światowej, a ponadto spadkobiercy wielkiego majątku i znanego alpinisty. Powoli powieść zaczyna nam się układać w namiętną historię przeplataną wydarzeniami związanymi z wojną, a także z pierwszymi próbami zdobycia najwyższego szczytu świata – Mount Everestu. Autor prowadzi nas uliczkami Paryża, Berlina, gdzie bohater dociera do kolejnych rozrzuconych puzzli, składających się na losy tych dwojga zakochanych w sobie ludzi. Spędzamy zimę na szwedzkiej wyspie i lądujemy na Islandii. Wszystko po to, by jak najszybciej dotrzeć do dowodów, by zdążyć w czasie, by udowodnić pokrewieństwo.

wakacyjna porcja rozrywki

Powieść bardzo mi się podobała. Szukałam jakiegoś lekkiego kryminału, a dostałam i to, i jeszcze wątek historyczny, który jeszcze wzbogacił tę książkę. Autor ma wykształcenie historyczne i to mi się podoba, bo losy opisane w “Wyścigu z czasem” wydają się być bardziej wiarygodne. Do tego pełno tu wzruszających i porywających za serce wyznań, listów, pełnych namiętności relacji między dwojgiem bohaterów, o których tyle zdołał się dowiedzieć Tristan. Jedynie co rzuca cień na tę powieść to kiepskie zakończenie. Zabrakło tu jakiegoś niespodziewanego rozwiązania tej opowieści, zaskakującego odkrycia. Tak naprawdę wiele tu niedomówień, a ja nie lubię wymyślać sobie, co mogło się wydarzyć. Za to duży minus, ale reszta warta uwagi.

wakacyjna porcja rozrywki

Trzecia pozycja, którą akurat teraz czytam, to “Bezmyślna” S.C. Stephens. I tutaj wielkie rozczarowanie książką. Nie miałam dużo czasu w sklepie na zastanowienie się i dokładne przeczytanie, o czym ona jest, no i trafiłam na kiepską powieść. Mam wrażenie, że napisana jest z myślą o nastolatkach, mimo że pełno w niej erotycznych opisów zbliżeń między dwojgiem młodych ludzi. Język tej powieści jest tak irytujący i naiwny, że miejscami nie da się tego czytać. Wszyscy mężczyźni są tam absolutnie piękni i przystojni, bohaterka zakochana w dwóch na raz i biedna nie może zdecydować, w którym bardziej, a teksty typu “spiekłam raka”, “zachichotał rozkosznie” lub “po jego twarzy spłynęła samotna łza” po prostu sprawiają, że historia namiętnego trójkąta jest mdła i bez wyrazu. wakacyjna porcja rozrywkiByłabym jednak niesprawiedliwa, gdybym napisała, że nie jest wciągająca. A i owszem, czytam  z zainteresowaniem, bo jestem ciekawa, co z tego trójkąta wyjdzie, jak główna bohaterka rozwiąże problem ze swoimi uczuciami i namiętnościami i który chłopak przegra. Ale tak samo zdarza mi się wciągnąć w polsatowskie “Trudne sprawy”, które są kiepskim programem jak nie wiem co, a jednak coś jest w podanej historii, że gapię się w telewizor i jednocześnie jestem zła, że taki chłam mnie intryguje. 

Wakacyjna porcja rozrywki

W ramach wakacyjnej porcji rozrywki, choć niezbyt wysokich lotów, to jednak, chciałam wam polecić film “Z dala od zgiełku”, na który wyrwałam się do kina z przyjaciółką. Już dawno nie byłam w kinie, a na takim babskim wieczorze, to prawie cztery lata temu (sic!). Film, na który poszłyśmy to typowe romansidło, ale ładnie podane.  Piękne ujęcia, ładna muzyka, mało znani (a może nie wiem, że są znani), ale przystojni aktorzy, kostiumy. Wszystko składa się na ckliwą historię o kobiecie i trzech zakochanych w niej mężczyznach. Ona sama nie umie podjąć właściwej, zdawałoby się, decyzji, nie tylko ze względu na pozycję, którą zajmuje, ale też własne doświadczenia i okoliczności. Film bardzo mi się podobał. Może dlatego, że już dawno nie byłam w kinie, a może dlatego, że lubię filmy kostiumowe i o miłości. Zafundowałyśmy sobie prawdziwy babski relaks, który i wam polecam. Zwłaszcza, że są wakacje i mamy ochotę na coś lekkiego. Ponadto film jest oparty na powieści pod tym samym tytułem napisaną przez Thomasa Hardy’ego. Może warto ją najpierw przeczytać, a potem obejrzeć ekranizację? Nie wiem, bo nie czytałam książki. 

wakacyjna porcja rozrywki

Z każdymi wakacjami kojarzy mi się jakaś powieść, którą czytałam akurat na wyjeździe. Czy też zabieracie ze sobą książki na plażę? Macie jakieś ulubione tytuły do czytania letnią porą?