Wróżka Zębuszka

Wróżka Zębuszka

Pewnie znacie tę nową polską tradycję: dziecko traci zęba mlecznego, chowa go pod poduszkę, a w nocy przychodzi Wróżka Zębuszka i zostawia pieniążka. Dzieci rozmawiają o tym w przedszkolu i w szkole, więc nie da rady, kasę trzeba wyłożyć. Problem w tym ile. Do tej pory myślałam, że 5 zł wystarczy, ale okazało się, że inflacja i w tym sektorze sprawiła, że ceny poszły w górę.

Którejś niedzieli do mojej sypialni wleciał jak przeciąg średni syn i zaczął przewracać poduchy i pościel.

– Nie ma…. – powiedział po chwili rozżalony.
– Czego nie ma, synku?
– Mojego zęba!
– A co, zostawiłeś zęba pod poduszką taty? A po co?
Bo w tamtym roku dostałem stówę za zęba od Wróżki Zębuszki!
– I też schowałeś zęba pod poduszką taty? – zgaduję.

Prawda była taka, że rzeczywiście ząb leżał pod poduszką męża, który zostawił w zamian 100 zł, bo nie miał drobnych, a żal mu się dziecka zrobiło, jak po raz któryś przewracał całą pościel w poszukiwaniu pieniędzy. W tym samym czasie ja zostawiłam 10 zł i mały skorzystał dwa razy, a my straciliśmy przez brak komunikacji. Oczywiście stówa to lekka przesada i teraz  mści się to na nas, bo dziecko oczekuje, że znowu tyle dostanie.

– Słuchaj, poczekaj jeszcze dzień albo dwa, może Wróżka nie może do ciebie trafić albo zapomniała, albo może musi pojechać do tylu dzieci, że nie zdążyła do ciebie?
– yhm… – mina mówi wszystko.

Żałość mnie skręca, ale nie mogę teraz podłożyć tych pieniędzy, bo się zorientuje, że to ja.

– Mamo-o? A dzieci w szkole mówią, że nie ma żadnej Wróżki Zębuszki i pieniądze dzieciom podkładają rodzice?
– Tak? A co ty myślisz?
– Że to nieprawda, bo przecież ty byś mi nigdy nie dała stówy za zęba!

No fakt. Na to wchodzi tata.

– Dostałeś stówę za zęba? To strasznie dużo!
– No właśnie – wtóruje najstarszy syn, który nigdy tyle nie dostał.
– Jakbym dostał stówę za zęba, to bym sobie wszystkie powyrywał! – dodaje tato.

Na razie musiał sobie wyrwać jednego, bo na skutek złego leczenia zęba nie dało się odratować. Nawiązaliśmy do tego przy okazji pogadanki z dziećmi na temat  mycia zębów:

Zęby trzeba myć, bo będą się psuły i trzeba będzie je wyrwać, a te właściwe zęby już nie odrosną! Tata tak ma, nie dbał o zęby i pan doktor musiał mu wyrwać jednego! – mówię, żeby dodać trochę dramatyzmu.
– I co tato, dostałeś pieniążka od Wróżki Zębuszki?

Koniec z końców podłożyłam 10 zł, ale i tak było mało, bo syn uznał, że to za jednego zęba, więc znowu musiałam mu dać kasę – tym razem dałam 5 zł, bo ileż można? Z traumy wyratował dziecko dziadek, który wysłuchał całej historii, wyciągnął z kieszeni stówę i dał jakby nigdy nic.

No i jak tu dalej rozwiązać ten problem, kiedy już się kiwają następne dwa zęby? 

Inny wpis z zębami w tle znajdziecie tu: Masakra nitką dentystyczną 4. Zapraszam do pośmiania się!