Czy Twoje dziecko może być zagrożone niedożywieniem? Zdziwisz się!

0 724

Traktorki dla dzieci, zabawki rolnicze. Traktorki Rolly Toys. Brykacze.pl - sklep z zabawkami.

Niedożywienie dzieci to temat, który kojarzy nam się z biedą, wojną czy krajami trzeciego świata. I rzeczywiście tak jest, jednak niedożywienie może dotyczyć także zwykłych rodzin, w których dzieci są chore, mają alergie czy są niejadkami. Nie ma chyba nic gorszego, kiedy widzimy, że nasze dziecko nie je, kiedy walczymy o każdy kęs, o każdą witaminę, gdy nasze dziecko ciągle je to samo, nie przyjmując wystarczającej ilości składników odżywczych. To zmora niejednej rodziny, w tym niestety mojej.

Co oznacza niedożywienie?

Niedożywienie często kojarzy się z głodzeniem, ale nie od razu musi oznaczać to samo.

Niedożywienie to sytuacja, kiedy dziecko nie otrzymuje odpowiedniej ilości kalorii i składników pokarmowych, które są niezbędne do prawidłowego rozwoju.

Po prostu niekiedy, z różnych przyczyn, dziecko nie je składników bogatych w odpowiednie ilości witamin, błonnika, potasu lub wapnia, co ma wpływ na jego organizm.

Kiedyś usłyszałam, że nie powinno się zmuszać dzieci do jedzenia, bo zdrowe dziecko samo nie zagłodzi się na śmierć. Bo każdy, nawet dziecko, ma instynkt samozachowawczy i kiedy zgłodnieje, w końcu zje. Wiemy też z własnego doświadczenia, że kiedy organizm ma deficyt jakichś składników, to sam się o nie upomni i będziemy mieli chęć na jakieś konkretne jedzenie, które te składniki w sobie ma. A wciskanie jedzenia na siłę, może mieć odwrotny skutek, generować niepotrzebny stres i napięcie między rodzicem a jego pociechą.

Jednak, aby dzieci prawidłowo się rozwijały, miały energię, chęć do nauki i prawidłowo rosły, potrzebna jest odpowiednio zbilansowana dieta. Wszyscy o niej wiemy, ale czasami zdarzają się sytuacje, kiedy nasze dziecko nie je nic albo niewiele, a my odchodzimy od zmysłów, bo zamartwiamy się o ich zdrowie.

Wbrew temu, co nam przychodzi na pierwszą myśl, nie dotyczy to tylko niejadków. Sytuacja, kiedy nasze dziecko może być zagrożone niedożywieniem może dotyczyć:

  • dzieci z alergią pokarmową
  • dzieci po operacjach lub hospitalizowane
  • dzieci, które wolno lub w ogóle nie przybierają na wadze lub wzroście
  • w czasie infekcji, której towarzyszy brak apetytu.

Tak więc bardzo często ten problem zdarza się w zwykłych rodzinach, kiedy przyjmowanie pokarmów jest utrudnione.

Mnie też to dotyczy

Odkąd mam dzieci, kwestia ich diety to dla mnie priorytet. Staram się ograniczać słodycze, nie jemy fast foodów, nie pijemy napojów gazowanych. Oczywiście, nie jestem w stanie w stu procentach zapanować nad dietą moich dzieci. Starsi chłopcy często wydają swoje pieniądze na słodkie przekąski, zdarza się, że znajduję w ich pokojach butelki po napojach, których staram się unikać w naszej rodzinnej diecie. Możecie sobie wyobrazić, jak mnie to irytuje, szczególnie, gdy za tym idzie brak apetytu i brak chęci na zjedzenie normalnego posiłku.

W naszym domu zwykle nie brakuje warzyw i owoców, ale z ich jedzeniem jest różnie. Przemycam te warzywa w sałatkach, potrawach, czasem robimy domowe hamburgery czy pizzę i wtedy wiem, że tych warzyw chłopaki zjedzą trochę więcej, bo będą podane w atrakcyjnej formie. Zachęcam ich również do wspólnego gotowania, szczególnie najmłodszy dużo się angażuje w kuchni. Wykorzystuję ten czas do przemycenia wiedzy o witaminach i innych składnikach odżywczych, które musimy jeść, żeby dobrze się rozwijać i funkcjonować. Dzięki temu chłopcy dużo wiedzą o zdrowej żywności, ale w praktyce wygląda to różnie.

Mimo moich starań, także w mojej rodzinie pojawił się problem, będący konsekwencją niedostarczenia odpowiedniej ilości składników odżywczych organizmowi mojego dziecka. Średni syn, bo o nim mowa, ma bardzo monotonną dietę, składającą się głównie z płatków kukurydzianych i mleka. Nie lubi także jajek, pomidorów i ogólnie zieleniny, a najchętniej obok mleka jadłby makaron. W pewnym momencie zauważyłam, że bardzo źle wygląda. Był blady, miał podkrążone oczy, oznaki zmęczenia i braku koncentracji. Zrobiłam mu badania krwi i okazało się, że ma zbyt niski poziom żelaza. Od razu wpadłam w konsternację, bo syn nie lubi szpinaku, pietruszki, wątróbki ani buraków. Miałam z nim duży kłopot, bo lekarstwo przecież nie załatwi sprawy – żelazo musi być w stałej diecie mojego dziecka. To samo potas, białko i błonnik, którego brak spowodował również duże zaparcia i związane z tym bóle brzucha.

Problemy innych rodzin

Problem z prawidłowym żywieniem dzieci nie jest wcale taki rzadki. Nawet w czasie infekcji, kiedy maluchy nie mają apetytu, nie przyjmują wystarczającej ilości składników odżywczych. Oczywiście, często jest to sytuacja przejściowa i szybko wszystko wraca do normy. Są jednak takie rodziny, gdzie problem z jedzeniem jest długotrwały.

Dylemat z dostarczaniem odpowiednich składników mają również moi znajomi. Ich córka, która urodziła się jako wcześniak, bardzo słabo przybierała na wzroście, do tego stopnia, że mój najmłodszy syn, który jest od niej rok młodszy, mając 5 lat ją przerósł. Rodzice odchodzili od zmysłów, bo mała nie chciała nic jeść. To była walka o każdy kęs, o każdą łyżeczkę zupy, o każdą kalorię. Do tego liczne badania sprawdzające poziom hormonu wzrostu, niedoczynność tarczycy, wykluczające inne choroby, które mają wpływ na niskorosłość u dzieci. Wszystko było w normie, oprócz miary ciała.

Widzieliśmy ich trud i zmagania, podziwiając determinację i martwiąc się razem z nimi. Bo gdy dziecko nie chce jeść, to jest koszmar, który może odbić się na kondycji psychicznej całej rodziny. Wieczne poczucie winy i stres to codzienność, z którą muszą się zmagać na co dzień w walce o kolejny punkt wyżej na siatce centylowej.

Podobną sytuację, choć z innego powodu, mają moi inni znajomi. Ich syn – alergik, który nie toleruje między innymi jajek i mleka, wymaga specjalnej diety. Nie tylko w domu, ale również w przedszkolu, które nie zapewniało dodatkowych potraw dla takich dzieci, a teraz także w szkole. Sytuacja o tyle trudna, że wymagała prowadzenia drugiej kuchni dla tego chłopczyka. Matka, którą podziwiam z całego serca, wychodziła z siebie, żeby dostarczyć małemu wystarczającą ilość jedzenia i to jeszcze bogatego w różne składniki, tak, aby jego organizm dobrze się rozwijał. Wiązało się to z gotowaniem dodatkowych potraw, bieganiem z pudełkami do przedszkola i wyszukiwaniem przepisów na przykład na ciasto bez jajek i mleka. Chapeau bas, naprawdę!

Jak można pomóc w dostarczaniu prawidłowych składników odżywczych?

Czasami gdy dziecko nie je, rozkładamy ręce z bezsilności. Świadomość, że organizm znów nie ma wystarczającej porcji paliwa niezbędnego do prawidłowego działania i rozwoju, dobija i frustruje każdego rodzica. Szczególnie, gdy podejmowane próby nie zdają egzaminu, bo dziecię odrzuca wszystko, co mu się daje na talerzu, albo dziubnie tylko niewielką ilość cennego pożywienia.

Dużą pomocą i dobrym rozwiązaniem mogą być w tej sytuacji drinki Febrini Energy Drink, które stanowi kompletną, wysokoenergetyczną dietę przeznaczoną do wsparcia żywieniowego dzieci w wieku 1-12 lat. Taki drink zastępuje posiłek, bo w jednym opakowaniu dostarcza: 300 kcal, 7,6 gram białka oraz niezbędne dla prawidłowego rozwoju dziecka kwasy tłuszczowe MUFA, taurynę, karnitynę oraz inozytol. Ponadto drink nie zawiera błonnika, glutenu oraz syropu glukozowego i jest klinicznie wolny od laktozy.

Sprawdziłam Febrini i mogę powiedzieć, że moim dzieciom bardzo się spodobała forma podania: mleczny drink o smaku bananowym, truskawkowym lub czekoladowym, który można pić przez dołączoną rurkę. Poza dostarczeniem niezbędnych składników odżywczych Febrini ma doskonały smak, który lubią dzieci. Mi odpowiada to, że mogę zrobić na bazie drinka desery: owsiankę z owocami, naleśniki, lody czy nawet zupy. Na szybko zrobiliśmy też bananowego szejka, dodając owoce i jogurt. Dieta z zastosowaniem Febrini może być więc atrakcyjna w formie!

Takie drinki to przydatna rzecz nie tylko dla dzieci wymagających wsparcia żywieniowego w chorobach. Warto zabrać je w podróż, kiedy nie mamy zbyt wiele możliwości na przygotowanie pełnowartościowego posiłku. Przyda się także w trakcie infekcji, gdy maluchy niespecjalnie mają ochotę na zwykłe jedzenie. Albo po wykonanym zabiegu wycięcia migdałków, kiedy przez jakiś czas wymagana jest dieta płynna. Warto mieć go pod ręką, bo łatwo i szybko można podać dziecku coś wartościowego do jedzenia w sytuacji, gdy jest to utrudnione.

Może ci się również spodobać

Zostaw odpowiedź

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.