Czym zająć malucha? 10 pomysłów na pasjonującą zabawę

Czym zająć malucha? 10 pomysłów na pasjonującą zabawę

Czym zająć malucha – to pytanie pojawia się zawsze, gdy mój najmłodszy synek jest w domu przez cały dzień z powodu choroby, z okazji świąt albo po prostu na weekend. Czas się wtedy dłuży, zmienia się plan dnia, a Mały zaczyna się nudzić. Wtedy wykorzystuję moje pomysły na pasjonującą zabawę i mogę popracować w spokoju przez godzinę.

 

Czym zająć malucha?


Każde dziecko potrzebuje naszej uwagi i nic nie zastąpi czasu poświęconego na wspólną zabawę. Czasami jednak musimy popracować, zrobić przelewy, ugotować obiad i marudzące z nudów dziecko jest trochę kłopotliwe. Warto wtedy znaleźć mu jakąś fajną rozrywkę, która nie będzie oglądaniem bajek czy graniem na komórce. Pewnie zastanawiacie się, cóż to ja mam za złote rady i jakich sposobów się chwytam, żeby dziecko było pochłonięte jakimś zajęciem na czas mojej pracy? Mam kilka sprawdzonych pomysłów na kreatywną zabawę dla Malutka, ciągle szukam nowych inspiracji, korzystam z gier, puzzli i różnych rzeczy, które mogą być dla dziecka interesujące – oto cała tajemnica. Nie jestem niestety dobrą animatorką, a zabawa klockami w ogóle mnie nie bawi. Powiem więcej, nie lubię bawić się z moimi dziećmi. Staram się więc wyszukiwać coraz to nowe pomysły, tak, aby przy mojej niewielkiej pomocy dziecko było pochłonięte jakimś ciekawym zajęciem albo żeby zabawki były dla niego atrakcyjne i ciągle jak nowe. Co robię? 

 

Ruszam głową

Próbuję znaleźć jakieś przybory, przedmioty domowego użytku lub coś, co można wykorzystać w kreatywny sposób. Często są to zwykłe rzeczy, które mamy na co dzień gdzieś na półkach, a które nie są dostępne dla malucha, bo po prostu nie są zabawką. Ale przez to właśnie są dla niego ciekawe, bo są inne niż zabawki i nieoczywiste w działaniu, dzięki czemu dziecko może wykorzystać swoją wyobraźnię do kreacji nowych pomysłów na zabawę.

 

Mam skrytkę z zabawkami

To też jest dobry sposób na zainteresowanie dziecka zabawką. Schować ją, podawać do zabawy okazjonalnie, tak, aby nie straciła na atrakcyjności. U mnie są to w szczególności puzzle, a to dlatego, że dzięki temu, że mam nad nimi pieczę, skrupulatnie zbieramy wszystkie części i dopiero je odkładamy na półkę. Niestety, wszelkie układanki pozostawione dziecku do dyspozycji często szybko gubią się, mieszają, a w konsekwencji zostają odrzucone, bo nie spełniają ich głównego zadania: z powodu braku elementów nie dają się ułożyć. Klocki znajduję w różnych miejscach, wrzucam do byle jakiego pudełka i potem nie da się ich skompletować.
W mojej skrytce mam też najbardziej pożądane przez moje dziecię gadżety, których nie daję mu do pokoju, bo ich używanie wymaga jednak mojej kontroli. Jest to ciastolina, piasek kinetyczny, pieczątki, koraliki do nawlekania i farby, także te do malowania rączkami. Tu muszę mieć ogląd sytuacji, bo zabawa tymi zestawami bez kontroli kończy się wielkim sprzątaniem, zbieraniem piasku i odklejaniem ciastoliny od stołu. 

 

Część zabawek chowam

Jeśli nazbiera się zbyt dużo różnych klocków i samochodzików w pokoju Małego, na jakiś czas chowam je na strych, a potem wyciągam, a dziecko odkrywa je na nowo, piszcząc wręcz z radości. Jest to też dobry sposób, żeby na jakiś czas zająć dziecko jakąś zabawką. Ponieważ mamy dużo puzzli, kiedy były zbyt trudne dla Małego, schowałam je i zapomniałam. Po jakimś czasie okazało się, że są one idealne dla Małego, a oprócz układanek były tam jeszcze gry logiczne, które też często daję synowi, bo je po prostu lubi.

 

Segreguję zabawki

Chowam zabawki w kosze i co jakiś czas daję do zabawy inny kosz. Kosze są rozstawione w różnych pomieszczeniach, więc maluch, kiedy jest w salonie ma inne zabawki, a w swoim pokoju inne. Mamy jeszcze stryszek z klockami, który też jest inspirujący, bo synek nie wchodzi tam codziennie, tylko okazjonalnie. W drugiej części domu jest pomieszczenie, w którym chłopcy grają na x-boxie i tam również są kosze z zabawkami. Jest duża szansa na to, że jeśli maluch pobiegnie za braćmi do pokoju gier, znajdzie zajęcie wśród swoich ukochanych ludzików zamiast wyrywać się do grania.
Ale można też zrobić pudełka z zestawami różnych klocków, lalek, samochodów czy innych drobiazgów i codziennie podawać do zabawy inne pudełko. Przez to zabawki nie będą dla dziecka nudne i wszystkie będą wykorzystywane po równo.

 

Najbardziej jednak lubię wymyślać zabawę z przedmiotów codziennego użytku, angażować do pomocy albo do kreatywnej zabawy ciastoliną lub farbkami. Tutaj mam 10 pomysłów, na to, czym zająć malucha, które będą może dla Was inspiracją:

 

1. Słoiki i nakrętki


Kiedy już nic na Małego nie działało i nie chciał ani puzzli, ani ciastoliny, wyciągnęłam ze spiżarni słoiki, które zbieram na przetwory. Zadanie było proste: dopasować nakrętki do odpowiedniego słoika. Oczywiście rozmiary wieczek były różne, więc nie było tak prosto. Później dołożyłam jeszcze kolorowe kwadraciki z mozaiki, którą Malutek sobie czasem układa, i musiał je posegregować kolorami. Dziecka nie było przez godzinę, a przy okazji poćwiczyliśmy trochę naukę kolorów oraz małą motorykę (chwytanie małych przedmiotów, zakręcanie wieczek).

 

 

2. Guziki i sorter


Nie wiem jak jest u Was, ale ja mam taką szufladę z nitkami, nożyczkami i igłami, gdzie zawsze trafiają również znalezione przeze mnie guziki. Są często załączane do marynarek lub koszul jako zapasowe, a czasem ktoś zgubi tą cz. Wrzucam je zwykle do specjalnego pudełka. Pewnego razu dałam je do zabawy synowi i bingo! bawił się nimi kilka dni układając w sorterze, oglądając je dokładnie i wkładając do malutkich woreczków, w których często są one umieszczane. Pomyślałam, że przy okazji Mały poćwiczy sobie małą motorykę, manipulując tak w skupieniu paluszkami przy woreczku. Dobry to też trening koncentracji i cierpliwości, bo wcale nie jest łatwo takiemu maluszkowi wsadzić malutki guzik do woreczka. Guziki mogą być kolorowe, fantazyjne, zrobione z różnych materiałów i przez to każdy jest ciekawy. Uwaga, ważne, żeby dziecko nie brało guzików do buzi! Mój syn po prostu się bawił i nigdy nie brał klocków czy innych przedmiotów do ust, więc się nie bałam, ale jeśli macie z tym problem, to trzeba uważać.

 

 

3. Pomoc w domu


Jeśli mój maluch wykazuje chęć pomocy, często z niej korzystam, o ile nie zagraża to jego bezpieczeństwu. Zwykle jednak jestem przy nim i razem sobie gotujemy, wyciskamy owoce albo wyciągamy naczynia ze zmywarki. Sztućce zawsze Mały wkłada do szuflady i ma z tego dobrą zabawę, a ja mniej roboty, której nie lubię. Czynności takie jak gotowanie, sprzątanie, pranie towarzyszą nam przez całe życie, warto więc uczyć ich od małego. Przyswojone w ten sposób staną się łatwiejsze do wykonania w przyszłości.

 

 

4. Przesypywanie


Któregoś razu pomyślałam, że zabawa miskami i jakimiś ziarnami to byłaby zabawa angażująca mojego małego synka. Znalazłam worek grochu, dałam mu łyżkę i różne naczynia i dziecko znalazło w tym inspirację. Grzecznie bawiło się, przesypując ziarenka z miski do miski, ćwicząc jednocześnie koordynację ręka – oko.  Zrobił się z tego oczywiście bałagan, a Mały chciał pomieszać groch z ryżem, który sobie wyciągnął z tej samej szuflady, więc koniec z końców miałam trochę roboty, ale i tak miło było patrzeć na tą fascynację na twarzy dziecka.  

 

5. Puszczanie baniek


U mnie zawsze się to sprawdza. Mam kilka zestawów, specjalny płyn i mnóstwo baniek na ogrodzie.  Jest to też doskonałe ćwiczenie logopedyczne, więc mamy tu przyjemne z pożytecznym. Puszczanie baniek są świetnym treningiem oddechowym, wspomagającym naukę mówienia, a poza tym kto nie lubi baniek mydlanych?

 

6. Malowanie rączkami


Prace plastyczne potrafią czynić cuda, szczególnie malowanie farbami jest u nas prawdziwym hitem. Może dlatego, że rzadko wyciągam farby. Niestety, zawsze mam prawdziwą masakrę po farbach i od razu muszę stać z ręcznikiem gdzieś blisko, bo woda w kubeczku się wyleje albo pędzel umoczony w czerwieni spadnie wprost na podłogę albo koszulka zaraz cała mokra. Dzieje się, nie ma co, ale zabawa jest świetna. No, a malowanie łapkami to doskonała zabawa sensoryczna, wykorzystywana w terapii z nadwrażliwością, nie mówiąc o nauce kolorów czy ćwiczeniu kreatywności i wyobraźni.

 

7. Piasek kinetyczny


Piasek kinetyczny ma fajną konstrukcję, bo się nie rozsypuje, a klei, będąc jednocześnie luźny, miękki i przyjemny w dotyku. Sama lubię się nim bawić! Mój maluch też od czasu do czasu wyciąga kuwetkę z piaskiem. Mamy go niewiele i tylko w jednym kolorze, ale jakoś nie widzę tego, że moje dziecko będzie budować zamki z różnych kolorów, a potem skrupulatnie ten piasek posegreguje kolorami. To się raczej nie wydarzy, podobnie jak z ciastoliną. Dlatego mamy jeden kolor i na razie to wystarczy. Piasek kinetyczny poza tym, że jest miły w dotyku, zabawa nim odpręża, wycisza i relaksuje. Jest dobry do rozwijania zdolności manualnych, a także do ćwiczenia rączek. 

 

8. Wyginanie kolorowych drucików


Przewlekanie włochatych drucików, które kiedyś kupiłam w supermarkecie Auchan, też może być świetnym sposobem na nudę. Oczywiście, dla takiego małego dziecka jest to też ćwiczenie manualne i zabawa sensoryczna. 

 

9. Jednoosobowe gry logiczne


Jeśli miałabym Wam polecić gry logiczne dla takich maluchów, na pewno warto sięgnąć po propozycje firmy Granna. Pięknie wydane, kolorowe gry z serii Smart Games są świetną propozycją gier, w które maluch może grać sam. W każdej znajduje się książeczka z łamigłówkami z różnym poziomem trudności, a wśród nich mamy kilka ciekawych tytułów:

Gry kupisz w sklepie Granna: Trzy małe świnkiKamelotCzerwony kapturek

 

10. Inne pomysły


Tak naprawdę do zabawy można wykorzystać wiele innych przedmiotów: koraliki, klamerki, spinacze do worków, rurki do napojów, makaron, kubeczki, a nawet rurki po papierze toaletowym, które mogą być tunelem do wrzucania piłeczek. Wystarczy poruszyć wyobraźnię i znaleźć jakieś inspirujące zadanie dla dziecka. U nas sprawdzają się tez kartony, z których można zrobić domek albo samochód albo go po prostu w środku pomalować mazakami. Mam też spory zapas puzzli i układanek, które bawią w mądry sposób, ćwicząc pamięć i logiczne myślenie. Dobrym pomysłem jest też tablica manipulacyjna, którą zrobił dziadek na urodziny. Są na niej różne wtyczki, włączniki, światełka, dzwonki, magnesy i suwaki. Mały zagląda od czasu do czasu do tej tablicy i manipuluje przy kłódkach i haczykach, żeby otworzyć okienko i zajrzeć do środka.

 

 

Jeśli szukacie inspiracji do zabaw dla maluchów, zapraszam również na mój profil na Pinterest. Znajdziecie tam pomysły na zabawę wg Montessori, na zabawy sensoryczne i na tablice motywacyjne, które można wykonać samemu.

 

 

 

 

Podzielcie się swoimi pomysłami na zajęcie dla maluchów. Chętnie zorganizuję coś nowego dla mojego dziecka 🙂