Dom na głowie
Blog o rodzicielstwie, podróżach, książkach i łatwej kuchni

Jak nauczyć dziecko zasypiać bez kołysania?

473

Jak nauczyć dziecko zasypiać bez kołysania? Z tym pytaniem mierzy się wielu rodziców, dla których dziecko, które zasypia samo, bez kołysania na rękach, wychodzenia z pokoiku na kolanach lub omijania bocianim krokiem skrzypiącej klepki, to niespełniona ambicja. Sama o tym marzyłam, kiwając się jak wańka – wstańka z becikiem na ręku, przy pierwszym i drugim dziecku. Przy trzecim postanowiłam z tym wreszcie skończyć i przestać być grażyną parentingu. I wiecie co, udało się! I to całkiem łatwo!

Kiedy zostałam mamą, oczywiście nie wiedziałam nic na temat dzieci. Nie miałam starszego, dzieciatego rodzeństwa, a koleżanek z małymi dziećmi unikałam jak ognia. Nie nadawałam się też na nianię, więc nie zdobyłam niezbędnego doświadczenia, dorabiając w czasie studiów. Skąd więc miałam wiedzieć jak usypiać dziecko? Nie miałam zielonego pojęcia, ba, nie domyślałam się nawet, że to jest jakiś problem i że warto trochę na ten temat przeczytać. Dlatego przy pierwszym dziecku popełniłam chyba wszystkie możliwe błędy, jakie można. Przy drugim mniej, ale też nie było łatwo. 

 

Jak nie usypiać dziecka – błędy, których można uniknąć


Początki były piękne. Mały jadł i spał, a zasypiał przy piersi. Jednak szybko się ta idylla skończyła. Pewnego razu mój synuś po prostu nie zasnął po zjedzeniu de volaja z mojej piersi, a moja konsternacja była tak wielka jak stąd do Berlina. Wpadłam w panikę, bo jak to, dziecko nie śpi, to co z nim zrobić? No jak to co, podpowiedziała mi mama, trzeba troszku pobujać. No i za pierwszym razem troszkę wystarczyło, za pięćdziesiątym trwało to już dobrych kilkanaście minut, a za setnym do zestawu doszedł ból kręgosłupa, ogólne zniecierpliwienie i brak sił. No cóż, mały nie był już taki mały i ważył 7 kg. Ręce mi odpadały, ból pleców doskwierał, a mały coraz trudniej zasypiał. Mało tego, nie było innej opcji, dziecko domagało się bujania, bo zwyczajnie nie potrafiło zasnąć samodzielnie. 

Któregoś razu pomyślałam, że tak nie może być. Imałam się różnych sposobów. Z tych, które wspominam najgorzej, było stanie nad łóżeczkiem aż mały zaśnie, a potem wychodzenie powoli, powoli aż do pierwszego skrzypnięcia podłogi, i od nowa, bo mój syn reagował na każde poruszenie powietrza. Albo opisana w książce o wychowaniu dzieci metoda 3-5-7, o której dopiero teraz mówi się, że jest szkodliwa dla dzieci. Sama przez nią nie przeszłam, bo nie umiałam wyczekać tylu minut, kiedy z pokoju dobiegał płacz. Próbowałam włączać kojącą muzykę, bajeczki, szumy, gasiłam światło i zapalałam – nic nie działało. W sumie nie pamiętam, kiedy to się stało, że mój najstarszy syn w końcu zaczął sam zasypiać. Może te moje różne próby nauczenia samodzielnego zasypiania trwały tak długo, że syn w końcu wyrósł z okresu niemowlęctwa i jako dziecko, rozumiejące o co chodzi, w końcu się nauczył zasypiać beze mnie? Na pewno elementem stałym było czytanie bajeczki na dobranoc, co było uwieńczeniem dnia i sygnałem do spania.

Kiedy urodził się kolejny syn, powiedziałam, że nie, nie, taka głupia to ja już drugi raz nie będę. Poczytałam, dowiedziałam się, no i przystąpiłam do działania. Technika usypiania polegała na odkładaniu dziecka do łóżeczka i delikatnym poklepywaniu po pleckach lub masowaniu – już nie pamiętam dokładnie. No i , domyślcie się sami, poległam na tym, bo mały darł się w niebogłosy i za nic nie mogłam go uspokoić. Wróciło więc bujanie, ale tym razem na kolanach. Trzymałam becik na kolanach i bujałam w prawo i w lewo, jednocześnie czytając książkę lub przeglądając Facebooka. Internet okazał się dla mnie cudownym zajęciem i czasoumilaczem, kiedy tak siedziałam po nocach i czekałam aż mi mały zaśnie.

Minęły lata…

Obaj chłopcy w końcu nauczyli się zasypiać sami, co było moją ulgą, wybawieniem i odciążeniem. Średni zaczął przesypiać nareszcie całą noc, co też było mega wyczynem po dwóch latach wstawania po kilka razy w nocy. Wszystko stawało się normalne, proste i takie łatwe wykonaniu, że dopiero poczułam piękno mojego macierzyństwa.

I wtedy właśnie zaszłam, dość nieoczekiwanie, w trzecią ciążę.

Tu stawiam kropkę na zakończenie moich zwierzeń niezbyt poukładanej matki, która nie potrafiła sobie poradzić z usypianiem dzieci jak należy, przeżywając męki i katusze przez lata swojego macierzyństwa. Stawiam kropkę, bo w końcu, przy trzecim synu, nauczyłam się jak to zrobić, żeby dziecko zasypiało samodzielnie i przesypiało całą noc, a ja żebym mogła sobie spokojnie obejrzeć serial “M jak Miłość”, przy którym można całkowicie wyłączyć myślenie.

 

Jak nauczyć dziecko zasypiać bez kołysania?


Jak się okazało w przypadku najmłodszego syna, nauka zasypiania bez mamy przebiegła bez żadnych problemów. Może to jego urok, a może kwestia obserwacji maluszka, znalezienie tego odpowiedniego momentu, w którym można położyć dziecko spać bez bujania i z efektem prawie natychmiastowego zaśnięcia. Na pewno duże znaczenie miało tu doświadczenie – wiedziałam już czego mogę się spodziewać po takim małym dziecku, wiedziałam, że nadejdzie ten etap, że już nie zaśnie mi przy piersi i wiedziałam, że właśnie wtedy muszę zareagować, żeby nie uzależnić dziecka od różnych sposobów na zasypianie. Wcześniej nie zauważałam tego magicznego momentu, w którym mogłam odłożyć dziecko do łóżeczka, żeby usnęło samo lub bałam się, że znowu się rozbudzi, będzie płakać, a czas usypiania się wydłuży.

Co jest więc ważne?

  1. Stwórz w pokoiku dziecka odpowiedni nastrój: zasłoń żaluzje, włącz lampkę emitującą delikatne światło, wywietrz pokój.
  2. Zawsze odkładaj dziecko do jego łóżeczka.
  3. Odłóż dziecko w momencie, kiedy jest nakarmione, jeszcze nie śpi, ale już przymyka oczka, prawie zasypia.
  4. Najlepiej zacznij w momencie, kiedy maluszek przestaje zasypiać przy piersi lub ok. 8-12 tygodnia życia, czyli wtedy, kiedy jest naprawdę jeszcze malutki.

Co do punktu trzeciego – to trzeba wyczuć. Ja po prostu, po nakarmieniu piersią, odłożyłam do łóżeczka już usypiające dziecko. Mały był padnięty, ale jeszcze nie zasnął. Położyłam go i poszłam po coś do łazienki, a kiedy wróciłam, on już smacznie spał. Radość moja była nie do opisania!

Następnym razem się nie udało, ale miałam w pamięci, że to da się zrobić i próbowałam, aż się udało ponownie. Mały zaskoczył z samodzielnym zasypianiem i tak już zostało do dziś. 

 

Drobiazgi, które pomagają w zasypianiu


Oprócz odłożenia maluszka w odpowiednim momencie do łóżeczka, dużą pomocą był dla nas smoczek. Za każdym razem mały uspokajał się, mając go w buzi. Teraz żałuję, że nie dałam smoczka mojemu średniemu synowi, który wybudzał się kilka razy w nocy aż do skończenia dwóch lat. Pewnie, gdyby miał smoczka, to byłoby mu łatwiej się wyciszyć i czułby się bezpieczniej.

Drugim elementem, który warto przygotować dla dziecka jest przytulaczek, czyli miękka szmatka – maskotka. My mieliśmy króliczka, który spał z naszym Malutkiem prawie do trzech lat. Dziecko tuli się do maskotki, a jej zapach, którym z czasem “nasiąka” działa kojąco, uspokajająco i zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Ta szmatka pachnie dzieckiem, mleczkiem, snem – trudno określić, ale ten zapach czyni cuda. Dlatego warto mieć dwie takie same przytulanki i je wymienić, żeby drugą wyprać. Nie polecam płynów do płukania o ostrym zapachu – szmatka musi pachnieć łóżeczkiem 🙂

Nigdy nie próbowaliśmy, ale domyślam się, że fajnym gadżetem jest też szumiś albo karuzelka z delikatną muzyczką. Dźwięki natury można też odtworzyć z telefonu. Pomyśl też o lampce, która delikatnie świeci nie rażąc w oczy.

[pipdig_banner image=”https://www.domnaglowie.pl/wp-content/uploads/2017/07/jak-nauczyc-dziecko-zasypiac-bez-kolysania.jpg”]

 

Zalety samodzielnego zasypiania


Kto nigdy nie usypiał dziecka godzinami, nosząc go na rękach, a potem próbując po cichu wyjść z jego pokoju, aby zacząć normalnie funkcjonować (czyt. odpocząć po całym dniu), może się tylko domyślać, jaką wartością jest to, że dziecko zasypia samo. Jest to olbrzymia oszczędność czasu, który można wykorzystać na sto innych rzeczy, z których najważniejszy i najbardziej pożądany jest odpoczynek.

Dlatego próbujcie aż się uda, bo bujanie, jeżdżenie wózkiem po parkingu podziemnym albo wożenie dziecka w samochodzie aż zaśnie to nie jest wyjście. Dziecko w ten sposób dalej nie nauczy się zasypiać samemu. W końcu nadejdzie moment, kiedy nie będziecie mieli siły, cierpliwości i czasu, i problem zasypiania znowu wróci. A im dzieciątko jest starsze, tym więcej będzie potrzebnej naszej cierpliwości i czasu.

Mam nadzieję, że Wam się uda!

Jak nauczyć dziecko zasypiać bez kołysania?

Podzielcie się swoimi doświadczeniami, jak przebiegła nauka zasypiania u Waszych dzieci. Czekam na komentarze!