Jak wybrać idealny prezent pod choinkę?

1

Już lada chwila dopadnie nas to pytanie: jak wybrać idealny prezent pod choinkę? Co kupić, aby wywołać uśmiech zaskoczenia i zadowolenia? Kiedy wpadniemy w świąteczny szał zakupów i wydamy całą górę pieniędzy, żeby sprawić bliskim przyjemność, pozostanie tylko niepewność: czy to właściwy prezent? Ano właśnie… mi też się nie udało kilka razy trafić z upominkiem.

Co roku mam ten sam problem. Prezenty trzeba kupić dzieciom, rodzicom, rodzeństwu i teściom i każdemu chciałoby się dać coś od serca. Taki prezent, który będzie cieszył, zaskakiwał, który się przyda i nie będzie zbędnym bibelotem.

Trudna sztuka kupowania prezentów

W dzisiejszych czasach sprawa jest, wydaje się, prosta: zaglądamy do internetu i mamy gotową ofertę. Ale ofertę miliona produktów trzeba porównać, sprawdzić, coś się na ich temat dowiedzieć. Potrzeba na to multum czasu, a często go po prostu nie ma. Dodatkowo coraz trudniej sprawić radość prezentem. Wiele dzieci jest już tak zarzucona zabawkami, że nie można wejść do pokoju. Nadmiar rzeczy, które już mamy, obfitość oferty sklepów, dostępność wszystkiego prawie od ręki, sprawia, że strasznie trudno znaleźć i wybrać jakiś fajny drobiazg dla naszych bliskich.

Czasem zazdroszczę moim rodzicom, którzy w czasach ciężkiej komuny musieli kupić to, co akurat było i nie musieli się nad tym wszystkim tyle zastanawiać, co ja. Choć czasem nie było to takie łatwe. Do dziś słyszę opowieści o tym, jak zjechali pół województwa, żeby znaleźć jakąś rzecz, którą sobie wymarzyłam. Takim prezentem, który chciałam koniecznie dostać były łyżwy. Za zakrętem ulicy, na której mieszkałam, znajdowały się glinianki. Kiedy temperatura spadała do – 10, czekałam parę dni aż lód się porządnie zetnie i jeździłam tam na łyżwach. Często nie było tam wielu ludzi i miałam całą przestrzeń dla siebie. Niestety, z tymi łyżwami był mały problem. Ja sobie wymarzyłam piękne białe figurowe, a dostałam… niezbyt urodziwe, brązowe hokejówki! Dzięki Bogu, że je wcześniej znalazłam ukryte w piwnicy, bo w dzień Wigilii zgrabnie ukryłam swoje rozczarowanie, eksponując wielkie i miłe zaskoczenie. A rodzice tak się przejęli moim prezentem, że wynaleźli te łyżwy gdzieś w jakiejś składnicy harcerskiej w którymś tam mieście z kolei, które zjechali, żeby kupić mi prezent pod choinkę. Koniec z końców, jeździłam na tym męskim sprzęcie i miałam z tego ogromną frajdę!

Z dziećmi jest w miarę prosto. Zwykle przechwytuję list do Mikołaja i już mam gotową listę życzeń. Przeważnie jest na niej zestaw klocków Lego, czasem jakieś gry (na przykład na x-box lub planszowa typu Monopol) lub sprzęt sportowy. W tym roku mój średni syn zażyczył sobie również kompas, tak aby tata mógł ustawić w końcu antenę, bo nam czasem program ucieka i ulubione “Pingwiny” zanikają w połowie emisji. Starszy ma ochotę na gry i może piłkę do nogi. Na pewno kupię mu jakąś płytę z dobrą muzyką i książkę. Malutek dostanie ciastolinę, pewnie zestaw klocków Lego Duplo, które uwielbia, i jakieś układanki typu puzzle dla takich maluszków.

Z dorosłymi to już jest cięższy kaliber. No bo co tu kupić tacie albo bratu? A co dziewczynie brata, którą mało znam, bo jest Irlandką? A chłopak siostry? To jest dopiero ambaras! Na szczęście oni też mają taki sam problem z nami i te same pytania kołaczą im się po głowie.

Co więc zrobić? Jak wybrać idealny prezent pod choinkę?

Wydaje mi się, że warto słuchać, co mówią nasi bliscy. W ferworze domowych zajęć często padają między jedną czynnością a drugą te złote myśli, które są jak znalazł przed świętami. “Przydałby mi się nowy portfel” – mówią wyciągając pieniądze z wymiętego i podartego portfela, “Fajnie byłoby mieć taką torebkę” – wzdychają oglądając program o modzie, “Zepsuł mi się mikser, muszę kupić nowy” – mamroczą pod nosem, a kupują za trzy lata, bo ciągle coś w tym przeszkadza. A wystarczy, że ktoś z boku usłyszy i sprezentuje. Sama czasem coś tak rzucam i niekiedy zdarza się, że ktoś mnie wysłucha. 

W tamtym roku właśnie dlatego kupiłam tacie prostownik. Dziwny prezent? Pewnie! Ale wiem, że się przydał, bo tata właśnie chciał sobie go kupić. Coś tam wspomniał, a mama usłyszała i przekazała mi.  Albo zestaw narzędzi, który wiem, że na pewno się przyda, bo mąż o takim właśnie wspominał swojemu przyjacielowi.

Czasem warto powiedzieć wprost, że potrzebne jest to i to. Dwa lata temu zepsuła mi się suszarka do włosów i szczoteczka elektryczna do zębów tuż przed świętami. Powiedziałam, że właśnie to jest mi potrzebne, a moja rodzina miała problem z głowy z szukaniem dla mnie czegoś odpowiedniego. Pamiętam też jak mój mąż konkretnie określił, że chciałby dostać pióro albo fajne sportowe bluzy. Ile już mniej było szukania i zastanawiania się! Owszem, okazało się, że takie bluzy można dostać w specjalnych sklepach i są takie marki, których nie znałam, ale cóż, dzięki koleżankom z pracy, które mają dorosłych synów, szybko się poznałam! 

Warto zapytać się przyjaciół naszych mężów czy żon. Może coś poradzą albo podsuną jakiś pomysł?

Zakupy w internecie to oszczędność czasu

Wspominam też czas, kiedy wszystkie prezenty zamówiłam w internecie. Właśnie urodził się mój najstarszy syn, a ja nie mogłam się wyrwać z nim z domu. Drzwi nam się nie zamykały jeszcze w Wigilię, tyle paczek przyszło. Niestety, wiele razy zdarzyło się, że prezentów nie dostaliśmy na czas, a rok temu książki dla mojej siostry dotarły dopiero w lutym! Zdarzyło się, że sama dostałam kiedyś kartkę ze zdjęciem prezentu, zamiast samego prezentu.

Uniwersalne prezenty pod choinkę

Są prezenty uniwersalne, które kupuję co roku. Przede wszystkim książki. Kupuję książki głównie dzieciom, ale też czasem tacie czy mężowi. Sprawdzają się tu takie specjalne zamówienia, na przykład albumy, słowniki, poradniki. Sama co roku robię listę tytułów, które chciałabym mieć, a jakoś dotąd ich nie kupiłam. Otrzymałam super książki z grafiki komputerowej, z fotografii, do nauki języka angielskiego. Dzieciom kupuję audiobooki z bajeczkami, a mężowi rozmówki do słuchania w samochodzie.

Co roku kupuję również kalendarz dla obu babć ze zdjęciami naszej rodziny zebranymi z całego roku. Jest to świetna pamiątka i bardzo użyteczny prezent. A przecież babcie kochają zdjęcia, szczególnie jak są na nich uśmiechnięte buzie ich wnuków. Jeśli uda mi się zrobić jakieś dobre zdjęcie dzieci, kupuję ładną ramę, drukuję zdjęcie w dużym formacie i mam gotowy prezent – zdjęcie w formie obrazu. Poza tym przygotowanie kalendarza zmusza nas do przejrzenia zdjęć z całego roku. Wybieram zawsze najładniejsze, więc mam już takie katalogi ze zdjęciami do kalendarzy. Inna forma to fotoksiążka. Nigdy jeszcze jej nie robiłam, bo to strasznie dużo przy tym pracy, ale wydaje mi się, że warto poświęcić czas i sobie również sprezentować taką pamiątkę.

Zdarzyło mi się kupić też skórzane rękawiczki, które uważam, że są trafionym świątecznym giftem, koszule i spinki do mankietów. Fajnym gadżetem dla osób, które dużo jeżdżą jest CB radio, zestaw głośnomówiący czy kamerka do nagrywania trasy. Była też mikrofalówka, automat do pieczenia chleba, garnek z grubym dnem czy niedroga biżuteria. A może jakieś sprzęt sportowy dla osób, które prowadzą aktywny tryb życia? Narty, rolki, łyżwy, gadżety dla biegaczy?

Nietrafione prezenty

A nietrafione prezenty? Zawsze się jakieś takie zdarzą. Ja kiedyś otrzymałam zestaw walizek od męża. Były piękne, turkusowe i używam je do dziś. Ale poczułam się jakoś dziwnie. Jakby chciał, żebym się spakowała i wyjechała. No, ale znam go i wiem jakie miał intencje, choć niemiłe wrażenie zostało. Pamiętam też, że sama kupiłam mu koszulę, której nigdy nie ubrał, i torbę na aparat fotograficzny, która ewidentnie mu nie leżała. Na szczęście teraz można większość rzeczy wymienić lub oddać.

Czasem chcemy uszczęśliwić kogoś na siłę, wręczając mi coś, co nam wydaje się użyteczne, a dla tej osoby zupełnie takie nie jest. Parę lat temu kupiliśmy teściom zestaw kina domowego, który był co prawda fajnym gadżetem, ale oni się do niego nie przekonali. Tymczasem moi rodzice używają głośników codziennie, zwłaszcza, że tato lepiej słyszy, kiedy ma kolumnę za sobą.

Takim chyba nietrafionym prezentem są pieniądze. Nie cierpię dostawać pod choinkę pieniędzy, chociaż by to była jakaś duża suma. Zawsze mam wrażenie, że ktoś w ten sposób pokazał mi, że mnie nie zna, że nie zna moich potrzeb i daje mi te pieniądze, żeby mieć sprawę z głowy. A ja wolałabym dostać choć jakąś małą rzecz, nawet taką, którą sama wskażę, ale która mi się przyda, którą będę używać i która będzie dowodem choć minimalnego zaangażowania w jej znalezienie. Bo niekiedy nawet jak dostanę pieniądze, gdzieś one się rozpływają, kupuję coś powszedniego albo wpłacam na konto i dalej nie mam realnego prezentu!

W tym roku kompletnie nie wiem, co komu kupić, z wyjątkiem moich dzieci. Mąż? Mega zagadka – muszę się zapytać, co by chciał dostać. A reszta rodziny? Muszę się zastanowić, co im potrzeba.

A może o czymś kiedyś wspomnieli i czekają aż ich ktoś usłyszy? Muszę sobie dokładnie przypomnieć!

Dostaliście kiedyś coś, co kompletnie Wam się nie podobało? Albo taki prezent, który był idealnie trafiony? Podzielcie się swoimi pomysłami na prezenty!