Dom na głowie
Blog o rodzicielstwie, podróżach, książkach i łatwej kuchni

Książka, którą pochłonęłam na wakacjach

21

To trzeba mieć szczęście! Kupić powieść przez internet bez zaglądania do jej środka, bez obwąchiwania i porównywania z innymi, i trafić na tak wciągającą treść. Książka, którą pochłonęłam na wakacjach to saga o trzech kobietach, których życie naznaczone zostało klątwą. Jej rozwikłanie zajęło ponad 70 lat…

Do kupna czegoś dobrego do czytania na plaży podchodzę z wielką ostrożnością. A bo to wiadomo na co się trafi? Może jakąś nudą powieje z pachnących drukiem kart, może historia dłużyć się będzie w nieskończoność, a ja będę nad nią usypiać? Jest takie niebezpieczeństwo. A przecież wakacje mamy raz w roku i nieodłączna w moim przypadku książka lepiej, żeby była prawdziwym wytchnieniem i relaksem.

Książka, którą pochłonęłam na wakacjach

Pośród miliona pozycji wybrałam jedną, choć nie było łatwo. Nie była to kolejna część znanej mi historii, nie był to autor, którego czytam za każdym razem, gdy coś nowego napisze. To był strzał, ale w samą dziesiątkę.

Nie wiem, co przyciągnęło moją uwagę. Może słowo “saga” w opisie, a sagi lubię, bo mogę się spodziewać wielowątkowości, wielu postaci i rozbudowanej historii. A może, że mowa była o trzech kobietach, trzech pokoleniach, którym przyszło żyć w tak odmiennych czasach. 

Książka, którą pochłonęłam na wakacjach

Po raz kolejny sięgnęłam również po początkującego autora i, podobnie jak w poprzednich przypadkach, nie zawiodłam się (jakie to były książki znajdziecie w wpisie “Wakacyjna porcja rozrywki”). Ryzykowne też zdawałoby się samo skojarzenie: powieść o trzech kobietach napisana przez mężczyznę. Jednak bez obaw, Zbigniew Zborowski poradził sobie wyśmienicie. 

Powieść “Trzy odbicia w lustrze” wciąga od pierwszych kart. Na samym wstępie bowiem mamy tajemnicę, niewiadomą, której rozwiązane poznajemy dopiero na końcu i przez wszystkie strony książki zastanawiamy się o co chodziło. Aby do tego dojść musimy poznać losy trzech kobiet: Zosi, jej córki i wnuczki. Wszystkie trzy kobiety żyją w skomplikowanych realiach historycznych, które niewątpliwie mają istotny wpływ na ich życie. Przez to książka jest jeszcze bardziej ciekawa, bo przybliża nam czasy, w których musiały żyć i z jakimi trudnościami musiały się zmagać.

Książka, którą pochłonęłam na wakacjach

Opowieść zaczyna się w sielankowej posiadłości na Wołyniu, gdzie młodziutka Zosia spędza wakacje udzielając korepetycji synowi właścicieli majątku. Jest koniec sierpnia 1939 roku i za chwilę wszystko się diametralnie zmieni. Tymczasem Zosia jest w nieślubnej ciąży, nie może wrócić do Warszawy, a jej kochanek za sprawą swoich rodziców zostawia ją z problemem samą. Bohaterka jednak przechodzi stopniową metamorfozę z naiwnej studentki polonistyki do hardej matki, która z wojennej zawieruchy wychodzi cało i zaczyna swoje nowe życie w powojennej Polsce. Polsce socjalistycznej, przepełnionej doktrynami komunizmu i zniewolonej ustrojem, w którym tak naprawdę nikomu nie można zaufać. Nawet najbliższej osobie.

Tu ciężar powieści przenosi się na córkę Zosi – Wandę. Ona chyba wzbudza najwięcej emocji w książce. Jej niefrasobliwość i bezkrytyczne zawierzenie władzy i ustrojowi ma wpływ nie tylko na jej życie, ale też na dalsze losy jej matki. Chciałoby się nią potrząsnąć i zapytać dlaczego tak głupio postępuje. Jednak życie pisze jej trudny scenariusz, a to co się wydarzy będzie kładło się cieniem na dzieciństwie jej malutkiej córeczki Anny.

Anna to trzecia postać tej powieści osadzona w realiach bardziej współczesnych nam. Śledzimy jej losy i podziwiamy odwagę w biznesie, żałując jednocześnie nie do końca udanego życia osobistego. Co musiałoby się stać, żeby Anna w końcu znalazła miłość? W końcu w jej rodzinie żadna kobieta nie miała szczęścia w tej kwestii. Może to siła klątwy, która im towarzyszy przez tyle lat, a może takie jest po prostu życie? Odpowiedź i rozwiązanie całej historii znajdujemy na końcu książki.

Książka, którą pochłonęłam na wakacjach

Autor bardzo sprawnie przenosi nas przez koleje losu naszych bohaterek i zakręty historii Polski, aż docieramy do roku 2014, kiedy rzeczywistość również przewróciła się na naszych oczach do góry nogami. Zgrabnie stawia obok siebie świat realny i wyimaginowany, pełen zabobonów i wierzeń. Nie przeszkadza to jednak w czytaniu, nadając książce jeszcze większego kolorytu. Podobnie jak wydarzenia historyczne i polityczne, które choć dzieją się jakby z boku, bez wchodzenia w szczegóły, to jednak sprawiają, że książka jest bogatsza, pełniejsza. Przy tym Zborowski nie ocenia i nie moralizuje, to my się dziwimy, wściekamy, żałujemy, czasem wstrzymujemy oddech, a czasem z ulgą wypuszczamy powietrze.

Powiem szczerze, że dawno już nie zaczytałam się tak, jak w tej powieści. Jej konstrukcja, bohaterowie i cała historia pochłonęły mnie bez reszty, a chyba nie ma lepszego odpoczynku niż dobra książka, od której nie można się oderwać. Polecam zatem całym sercem i z niecierpliwością czekam na kolejne powieści tego autora.

Książka, którą pochłonęłam na wakacjach