Ja i męski świat, który mnie otacza

10 27

Traktorki dla dzieci, zabawki rolnicze. Traktorki Rolly Toys. Brykacze.pl - sklep z zabawkami.

W fazie planowania pierwszej ciąży nie wyobrażałam sobie, że będę miała syna. Raczej córkę. Z dziewczynką teoretycznie wiedziałam jak się obejść, no i taka więź płci, solidarność jajników. Tymczasem na USG zamajaczyły nieśmiało jajka. Kuźwa! I co ja z tymi jajkami pocznę, jak ogarnę ten męski świat? – przeraziłam się nie na żarty, choć to był tylko początek. Bo nawet w najśmielszych dywagacjach nie zakładałam, że otoczy mnie aż taka ilość testosteronu.

W planach więc miałam urodzenie ślicznej dziewusi, w kręconych włoskach upiętych w kiteczki, z dużymi oczami w kształcie migdałów, w balerinkach i spódniczce z tiulu. Ale nic z tego! Wyszło chłopię z łatami na kolanach, z pistoletem w brudnej rączce i samochodzikiem w drugiej. A potem drugie i trzecie. Dokładając męża i kocura – wszak tej samej płci – mój świat to z grubsza męski świat.

Chcąc nie chcąc, stałam się jego częścią. Musiałam zmierzyć się z nim, stanąć w kontrze i odnaleźć w niezrozumieniu. Zrobić wszystko, żeby czuć się jak kobieta w roli żony i matki, a nie sprzątaczki, pomywaczki i praczki. Musiałam go oswoić, poznać i zaakceptować.

A przecież oni są z innej planety! Trochę o tym wiedziałam, ale wiedzieć to jedno, a doświadczać, to drugie i, niestety, niełatwe. Trzeba było znaleźć jakąś instrukcję obsługi, jakiś klucz do tego męskiego świata. Począwszy od zachowania, a kończąc na takich przyziemnych sprawach jak ciuchy czy zainteresowania. 

 

Męska garderoba


Męska garderoba –  krawaciki, muszki, szelki, bokserki i koszulki z napisem “Lewandowski” – poruszam się w tym temacie już całkiem swobodnie. Do tego doszła umiejętność wiązania krawatów czy dobierania skarpet w pary, z których każda jest mniej lub bardziej czarna i różni się od drugiej fakturą na czarnym tle, odcieniem czerni, innym, acz czarnym ściągaczem albo długością swej czarnej konstrukcji. Dobranie tego w pary oznacza sterczenie w pralni i nadwyrężanie wzroku przez dobrą godzinę. Traktuję to jak rodzaj medytacji, wejścia w pewien niebyt, w którym uwalniam swój umysł od toksycznych myśli, aż osiągnę dno. Dno miski ze skarpetami.

 

Męska nomenklatura


Nazewnictwa z działu “Mężczyzna” nie używałam nigdy albo bardzo sporadycznie, czerwieniąc się z pewnej takiej nieśmiałości aż po uszy. Siusiak, penisek, fiutek, jajka… Emmelard. Emmelard? Tak, tak właśnie nazwał swoje klejnoty mój syn i musiałam z należytym szacunkiem, wszak to centrum męskiego wszechświata, posługiwać się i tą nazwą. Tak, pewne słowa dotąd nie przechodziły mi przez gardło. 

A tymczasem…

“Umyj nogi, pachy i siusiaka! Tylko ściągnij skórkę” – w życiu bym nie pomyślała, że będę rzucać takie teksty, a ja drę się tak co wieczór. “Od tego płynu do higieny intymnej moje jajka nie kleją się przez tydzień!” – słyszę od syna i już wiem, z jakimi problemami borykają się mężczyźni. “Mamo, boli mnie siusiak” –  a ja lecę z kieliszkiem Rivanolu, żeby ulżyć mojemu synowi w bólu. 

Co ja kiedyś wiedziałam o życiu?

 

Nic nie wiem, nic nie widzę


“Mamo, gdzie są nożyczki?”,  “W szafie nad piekarnikiem, na dolnej półce, po lewej, w kubku!”,  “Nie ma!” – oczywiście są, ale ja musiałam nauczyć się, że faceci nic nie widzą i hasło “nie ma” odbija mi się czkawką, bo muszę zwykle wstać, pójść do rzeczonej szafki i z kubka wyjąć nożyczki. Z dolnej półki, po lewej stronie.

“Asia, nie wiesz, gdzie jest moja wkrętarka?” – no a skąd mam wiedzieć, skoro jej nie używam? Jednak mąż zawsze przychodzi do mnie, kiedy czegoś nie może znaleźć. Nawet wkrętarki, kombinerek czy kila gwoździ.

Ciągle giną moje nożyczki, pincety i miarka, którą chcę mieć pod ręką, żeby nie mierzyć centymetrem krawieckim. Nigdy nie wracają na miejsce, a ja je odnajduję przypadkiem w garażu, na tarasie, na oknie, strychu czy innym dziwnym miejscu, które na pewno nie jest miejscem, w którym ta rzecz powinna się znaleźć.

 

Strzelanki i mecze piłki nożnej


Dobra strzelanka zawsze jest lepsza niż jakiś głupi serial, ale jeszcze ostatnimi siłami wyrywam pilota i stawiam na swoim. Wiem, że niedługo to się zmieni i niewiele będę miała do powiedzenia wybierając program do oglądania. Nawet nie chcę myśleć jak to będzie, kiedy czterech moich facetów zasiądzie przed telewizorem, popijając piwko i drąc się przeraźliwie w momencie wpadnięcia piłki do bramki. Chyba z krzykiem ucieknę do sąsiadki na pogaduchy. Choć nie, ona też ma trzech facetów w domu…

 

Ogarnąć ten męski świat i nie zwariować


“Jak ty sobie radę dajesz z czterema facetami?”, “Ty jedna i ich czterech – pewnie ci ciężko?”, “Musisz się czuć jak księżniczka” – spekulują inni. OOO! Z tym bym nie przesadzała!

Postanowiłam, że ja ich obsługiwać nie będę, pod nos podstawiać, usługiwać. Nauczyłam prać, przygotowywać proste potrawy, sprzątać pokój i toaletę. Pamiętać o urodzinach, kwiatach i prezentach, o odpowiednim obchodzeniu się z kobietami. 

Jednak czasami nie chce mi się już gadać. Odstawiam ich buty na półkę, sprzątam porozrzucane ciuchy i toaletę. Ileż razy można mówić to samo? Czasami tyle kłapię koparą, że sama już nie mogę siebie słuchać. Mam jednak wrażenie, że  po nich i tak to spływa jak po kaczce. Myślę, że mężczyźni mają taki system obronny i w pewnym momencie wyłączają percepcję słuchu i po prostu nic do nich nie dociera. A ja jestem elementem denerwującym, coś jak mucha, którą trzeba odgonić.

 

Są jednak plusy 


Kiedy dowiedziałam się, że ostatni to też będzie syn – odetchnęłam z ulgą. Bo przecież ciuchy, zabawki, mebelki, bajeczki i sterta hot wheelsów nie wyląduje w koszu, tylko znajdzie nowego właściciela. A jaka to oszczędność! Poza tym dziewczyna to od razu przemeblowanie i w mentalności, i w mieszkaniu. Różowe ciuszki? Gumeczki, spineczki i opaski? Nie znam tego. Do tego lalki Barbie, pet shopy, Lego friends? Nie, nie wiem, a w jakim to języku?

Plusem też jest to, że nie muszę rano czesać moich chłopców w kiteczki czy warkoczyki. Nie mam problemu z wyborem ciuchów, a mąż nie musi wiedzieć, co to jest spódnica i jakie do niej dobrać rajstopki. 

Mogę liczyć na pomoc w przeniesieniu zakupów, wyniesieniu albo podniesieniu czegoś. Zachęcam też chłopców do prac technicznych i mam nadzieję, że nadejdzie taki czas, że nie będę musiała prosić sto razy o wywiercenie dziury w ścianie, tylko wydam polecenie i już będzie zrobione. Że nie będę musiała znać się na komputerach i innych sprzętach elektronicznych, bo moi chłopcy rozkminią to w pięć minut. I że zatankowanie, umycie samochodu i wymiana opon to nie będzie już mój obowiązek.

Mam w planach nie czuć się już jak heroina – pisałam o tym we wpisie o wpadce z trzecim dzieckiem –  nie jak Pani Iniemamocna czy jakaś supermenka. Wiem, że nie będzie łatwo, że muszę strategicznie ustawić się w tym towarzystwie, muszę być kimś, kto będzie dawał im trochę kobiecego ciepła i zarządzał tym chaosem jak generał. Ale uda się, wierzę w to, że wychowam moich chłopców na fajnych facetów, z których nie tylko ja będę miała pożytek! 

 

 

Może ci się również spodobać
10 Komentarze
  1. Esencja mówi

    Cudowny wpis. Rozbawiłaś mnie. W sumie to chciałoby się powiedzieć: “Ale z Ciebie farciara”, ale pewnie nie zawsze jest różowo. Oh, wait. Nigdy nie jest różowo, bo nie masz w domu małej księżniczki 😉
    Mogłaś jeszcze coś wspomnieć o kuchni, bo męskie potrzeby są z goła odmienne od naszych. Mój syn w okresie dojrzewania na talerzu musi mieć kawał mięcha i to na ciepło. A co. Pozdrawiam.

    1. Joanna - Dom na głowie mówi

      Mój najstarszy też wcina wszystko, co mu kładę na talerz, ale z młodszymi to już nie jest tak kolorowo. Trochę są wybredni, a trochę niejadki. Poza tym nie taka farciara, trochę trzeba przy nich się nabiegać, ale mam nadzieję, że w końcu się to odwróci. Pozdrawiam cię serdecznie!

      1. Esencja mówi

        No powinno. Jak to może być, że jedna kobieta w domu, tylu facetów wokół i ona przy nich biega? 😉 Odwróci się, odwróci, o ile dobrze wytresujesz :-p

        1. Joanna - Dom na głowie mówi

          Właśnie nad tym pracuję, na razie pot mi ścieka po tyłku, ale myślę, że w końcu zacznę odcinać kupony 🙂

          1. Esencja mówi

            Działaj, działaj i nie daj się 😉

  2. Katarzyna Chudowolska mówi

    I ja mam swoją czwórkę facetów w domu. I przy trzecim też w końcu ucieszyłam się, że nie dziewczynka – z tych samych powodów. A teksty, które nie przechodziły przez gardło – przechodzą, i nie tylko takie 😉
    Moim mężczyźni przez moją chorobę przeszli swoistą szkołę życia. A ja teraz wracając do normalności mam ochotę ich rozpieszczać. A mój mąż chce rozpieszczać mnie, więc jest równowaga w przyrodzie :).
    Żadnego z nich nie zamieniłabym na córkę.

    1. Joanna - Dom na głowie mówi

      Kasiu, chyba nie ma lepszego sprawdzianu miłości niż przejście razem przez trudny etap w życiu. Nie wiem, ale wydaje mi się, że choroba jest jednym z cięższych przeżyć dla całej rodziny. I właśnie wtedy pomoc, oparcie, poczucie bezpieczeństwa jest tak bardzo ważne. Cieszę się, że miałaś takie wsparcie u swoich mężczyzn i mam nadzieję, że złe chwile są już za wami. Rozpieszczajcie się nawzajem, bo to jest piękne! A tobie życzę dużo, dużo zdrowia i uśmiechu, trzymaj się!

  3. Anna Janda mówi

    Czułam się kiedyś dokładnie tak samo zagubiona jak Ty w męskim świecie. Mąż, syn, nawet pies to byli sami faceci z którymi czułam się jak na obcej planecie. Zabawy nie takie jakie pamiętam z dzieciństwa, ubrania mało twórcze (spodnie, bluzki w kopary i moro, wszechobecne moro!)… jednym słowem: Kosmos!
    Aż tu nagle pojawiła się na świecie moja mała córeczka. Miała być moją księżniczką do strojenia, czesania i przytulania misiów, a okazało się, że jest bardziej charakterna niż ta dwójka facetów razem wzięta. Rajstop nie założy, włosów nie pozwoli dotknąć grzebieniem i zabiera bratu żołnierzyki tylko po to żeby je wozić w wózku. Łatwiej się dogadać z facetem niż z małą dziewczynką 😉

    1. Joanna - Dom na głowie mówi

      No właśnie, nigdy nie wiadomo jaki charakter będzie miało nasze dziecko. Bo może dziewczynka będzie chłopaczycą, która woli skakać po drzewach niż bawić się lalkami? Nigdy nie wiadomo. Ale dziecko to zawsze dziecko i będziemy je kochać jakie by nie było 🙂

  4. Wielopokoleniowo 3 mówi

    Hihi, świetnie wszystko przedstawiłaś; aż zaczęłam się zastanawiać, jakby to było mieć samych chłopów w domu 😉

Zostaw odpowiedź

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.