Odrabianie lekcji z dzieckiem – wykończę się!

25 262

Traktorki dla dzieci, zabawki rolnicze. Traktorki Rolly Toys. Brykacze.pl - sklep z zabawkami.

Odrabianie lekcji z dzieckiem, czyli moim 4 – klasistą to zajęcie iście wykańczające psychicznie i emocjonalnie. Syn ma problemy z koncentracją i percepcją słuchu, więc skupienie na zadaniach lub, o zgrozo, nauczenie się na sprawdzian, to droga przez męki. Jak tak dalej będzie, chyba w końcu się wykończę albo trafię do psychiatryka. Zresztą, zobaczcie, jak to u nas wygląda…

Schemat za każdym razem jest podobny. Nawet napisanie czy policzenie prostych rzeczy staje się niemożliwe do osiągnięcia. Powstaje jakiś mega problem, miotanie się wokół tematu i totalne zniechęcenie, załamanie się i mur: on tego nie zrobi i koniec. 

Dzisiaj znowu tak było. Wróciliśmy ze szkoły, szybko zrobiłam coś do jedzenia i obaj chłopcy wzięli się do pracy. Nagroda – “Pingwiny z Madagaskaru” o 19.00 – działa cuda. Ja w tym czasie ogarniam kuchnię, a Malutek… wspina się na krzesła, chwila nieuwagi i moje dziecko biega po stole! Ściągam go na dół i zaczyna się ryk. On wchodzi, ja go ściągam. Płacz, że głowa pęka. 

Proponuję chłopakom, żeby poszli do swoich pokojów, tam mają spokój, biurka i wszystko, co trzeba. Nie chcą. Z jednej strony jest mi wygodniej, bo obu mam na podorędziu i szybko mogę zareagować jak potrzebują, żeby coś podpowiedzieć, ale z drugiej, bodźców jest tu tyle, że mi już głowa puchnie.

odrabianie lekcji z dzieckiem

 

Najstarszy rozwiązuje słupki z matmy i pierwsza strona idzie mu dobrze, ale na drugiej ma kryzys. Nie chce mu się liczyć. Kładzie się na krzesłach, chodzi z poduszką na głowie i twierdzi, że mózg mu się wyłączył. Zostało dosłownie kilka zadań, parę minut i ma zrobione. Dobra, nie reaguję, niech sobie trochę pochodzi, odpocznie.

Poszedł na górę, zszedł, ale dalej ma problem. Ok. Pytam czy pomóc. Mnożenie jest pisemne, więc padają liczby typu 387 x 526, aż mi się kręci w głowie, jak sobie pomyślę, ile to liczenia.

– Taaaak!!!!! – słyszę krzyk rozpaczy. – Pomóżżżżż!!!

Siadam więc. Średni bawi się z Malutkiem, więc jest względny spokój. 

No to liczymy! – mówię z entuzjazmem, na co mój syn wykreśla wszystkie puste pola, gdzie miał wpisywać obliczenia i rozradowany mówi:
– Zrobiłem!

Ręce mi opadają, ale trzymam się, spokój to moje drugie imię.

– Dobra, robimy. To ile jest 2 x 8? – proste jak drut, spodziewam się, że od razu odpowie. Ale nie!
– 2 + 8? 10!
– Nie – mówię spokojnie perlistym głosem, jak anioł z niebios. – 2 RAZY 8. Ile jest?
– 10! 2 PLUS 8 jest 10!

Zaraz mnie szlag trafi.

– No jak ty liczysz? Przecież masz tutaj mnożenie! Ile jest 2 RAZY 8? Przecież chyba wiesz, tyle, co 8 dodać 8 – próbuję, próbuję.
– Wiem… – mówi głosem zblazowanym i z fochem – coś tam, coś tam, 6! – przedrzeźnia się ze mną, bo ma wpisać tylko 6, jeden w pamięci.
– Ok. Dalej. A ile jest … – patrzę w kajet i oczom nie wierzę. – 4 RAZY 4? 
– Coś tam coś tam 4….
– ??? Co ty mówisz? 4 RAZY 4? 16! Tyle samo!
– Aha – widać rozumie mój syn, ale wpisuje w inny słupek. 

Nie wytrzymuję. Rozpętuje się awantura. Ja krzyczę, syn krzyczy. Co ja chcę od niego, nie można się pomylić? Biorę Małego i z głową kwadratową zamykam się w pokoju. Emocje muszą opaść. 

Po dłuższej chwili schodzę i wyjaśniamy sobie, o co nam chodziło. Ja uważam, że zrobił to specjalnie i była to demonstracja focha, a on, że się pomylił.

Podchodzimy do zadania ponownie. Tym razem syn zamyka się w swoim pokoju i po jakichś 10 minutach przychodzi z gotowym zadaniem. Nabazgrane i pokreślone jest jak diabli, ale zrobione! Próbuję się rozczytać, kombinuje w lewo i w prawo, w końcu znajduję ścieżkę, po której szedł mój syn. Ścieżka jest kręta i prowadzi przez gęsty las. Ale dla ułatwienia jest mnóstwo strzałek! Pani się jednak raczej nie doczyta. Niestety nie możemy znaleźć korektora, ponieważ leżał na podłodze (ach, to tylko twórczy nieporządek mojego dziecka) i wziął go Malutek. A gdzie położył? Nie wiadomo! Nie umie mówić, to się nie dowiemy. Sugeruję więc, żeby zakleić te bazgroły białą kartką i przepisać obliczenia.

odrabianie lekcji z dzieckiem mnożenie pisemne

Siedzimy potem już w błogiej atmosferze (Mały śpi, więc cisza i spokój), choć czacha mi paruje, a emocje nie mogą opaść. Myślę, jak tu rozwiązać ten problem, gdzie tu tkwi zagwozdka. Wiem, że dzieci powinny odpocząć po szkole, przewietrzyć głowę i zresetować się. Ale. Przychodzimy o 16.30 (angielski do 16.00), jemy, jest 17.00. O 19.00 nagroda. Czyli mamy 2 godziny na lekcje. Wieczorem, po 19.00, nie ma szans, żeby młody człowiek coś wymyślił jeszcze z tej matematyki. Więc ryjemy, ile się da do 19.00. 

Ja chcę to zrobić szybko i sprawnie, mam w końcu 3 dzieci na głowie i muszę ich wszystkich opanować. Niestety o tej porze chyba nie tylko ja mam dosyć. Przede wszystkim dosyć ma Mały, który daje czadu ile wlezie. Ciągły płacz i marudzenie to istna masakra. No, ale nie mogę go położyć na drzemkę popołudniową, bo akurat o tej godzinie muszę pojechać po dzieci.

Zaczynam więc pogadankę z najstarszym synem. Przepraszamy się, ściskamy, żałujemy za słowa, krzyk i całą sytuację. Próbuję znaleźć jakieś rozwiązanie:

– To jak się umawiamy jutro? Może wolisz trochę później się pouczyć albo robić dłuższe przerwy? No nie wiem, jakie masz propozycje? – pytam ugodowo. W zamian otrzymuję odpowiedź z innej bajki:
– A co jutro będzie na obiad?

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!

– Rosół – jestem dalej aniołem. – To jak robimy?
– Przychodzę po szkole i robimy zadania. Będę robił w swoim pokoju. A ty mi potem sprawdzisz.
– Dobrze, zobaczymy, mam nadzieję, że nie będzie już takich sytuacji jak dziś.

Po chwili mój syn zbiera myśli i mówi:

– Fajnie, że już niedługo ferie. A po feriach znów będę mógł zgłaszać nieprzygotowanie! Bo w tym semestrze wszystkie szanse już wykorzystałem!

Boże, dajcie mi sole trzeźwiące, bo padnę! 

A może to podziała? Przeczytajcie więcej o tej platformie we wpisie: Squla – platforma edukacyjna dla dzieci.

 

 

Inne historie o odrabianiu lekcji z dzieckiem znajdziecie tu: Nie chcę być uczniem Pana Kleksa i Matczyne serce. Przeczytajcie koniecznie!

 

Może ci się również spodobać
25 Komentarze
  1. Malwina mówi

    Mój syn skończył 5 lat. Czyli od września do szkoły. Już mi się niedobrze robi jak pomyśle co mnie czeka. Jeszcze zadań nie ma, ale widzę ten zapłon do uczenia się literek. I gdy po raz setny pytam jak się pisze “MAMA”, a on się pyta jak wygląda “A”, to ręce opadają.

    1. dom na głowie mówi

      Te pierwsze trzy klasy, to raj! Nie ma ocen, luz! Ale niestety zderzenie z rzeczywistością i ilością lekcji jest w czwartej klasie. Lepiej się przygotujcie dobrze na ten szok. Ty też!

  2. Magda mówi

    Mam ten sam problem, właśnie jestem w trakcie tej bajecznej zabawy matematycznej…5959000 podzielic przez 1010, 5329 przez 98….popijam kawę, która raczej nie uspokaja. Napięcie narasta we mnie i córce. 4 klasa….a co będzie dalej, pytam sama siebie…..A!!! jeszcze wypracowanie z Akademii pana Kleks. Do boju.

    1. dom na głowie mówi

      Ja mam nadzieję, może jestem naiwna, że moje dziecko w końcu zaskoczy i będzie się samo uczyło, że ta moja mordęga to tylko w 4 klasie, a później pójdzie jak po maśle… Oby tak było, bo do końca podstawówki nie dociągnę w dobrym zdrowiu psychicznym 🙂 A co do Pana Kleksa, to też mam na podorędziu historyjkę, przeczytaj 🙂 Pozdrawiam i życzę cierpliwości!

  3. […] Mój syn dostał dziś przebłysku geniuszu i poprawił sprawdzian z matematyki. Z 1+ na 2-. I co powiecie? Bo ja mam wrażenie, że to ta sama ocena, tylko pani nie chciała zrobić przykrości swojemu uczniowi, który wykazał chęci i poszedł na poprawkę. Szkoda tylko, że nic o tym mi nie powiedział, bo byśmy powtórzyli sobie materiał i może byłaby chociaż trója. A tak? Zmarnowana szansa. O moich przejściach z nauką matematyki możecie przeczytaj w tekście „Odrabianie lekcji – chyba zgłoszę się do psychiatryka” […]

  4. […] odrabianie i przygotowywanie się do lekcji to istna męka (pisałam o tym tu). Mój syn nieprzypilnowany uważa, że nigdy nic nie jest zadane i że do sprawdzianu nie trzeba […]

  5. […] jestem szczęśliwa, że się uczy, bo z tym to różnie u nas bywa (o tym możecie przeczytać tu). Wiersz jest dość długi, trudny ze względu na te słowa i zajmuje nam to już trzeci dzień. […]

  6. […] się cyrk, a bo to obiad trzeba podać, a do lekcji zagonić (podobny wpis o odrabianiu lekcji „Odrabianie lekcji  – chyba zgłoszę się do psychiatryka”), pośród tego plącze się Mały, a i kot też coś ode mnie chce (chyba […]

  7. Buba mówi

    Napisałam komentarz, ale gdzieś uciekł 🙁
    Zawierał linki do pomysłów gier z mnożeniem….
    Może został zakwalifikowany do spamu? 🙁

    1. joanna mówi

      O to ciekawe, w ogóle nic nie przyszło 🙁

    2. Joanna - Dom na głowie mówi

      W ogóle nie mam śladu po twoim wpisie. Może nie wiem gdzie szukać? Wyślij na kontakt@domnaglowie.pl dodam do wpisu 🙂

  8. asia mówi

    Kochana czy Ty masz kamery w moim domu???!:)u mnie jest to samo z córka.mama trójki dzieci z12,9,14 miesięcy:)

    1. Joanna - Dom na głowie mówi

      Widać nie tylko u mnie taki cyrk, uff, naprawdę mi ulżyło 🙂 Widzę, że też masz fajny rozstrzał wiekowy: zaraz jedno dziecko będzie dojrzewać, drugie pójdzie do czwartej klasy a trzecie będzie miało bunt dwulatka 😀

  9. […] bardzo dobrymi. Po kilku miesiącach udręki, krzyków i płaczów (przeczytacie o tym we wpisie „Odrabianie lekcji – chyba zgłoszę się do psychiatryka”), trochę się polepszyło. Mój syn coraz częściej pamiętał o zadanych ćwiczeniach, o […]

  10. […] przedmiotów, zaczynając od przyrody, poprzez języki, na matematyce kończąc (piszę o tym tu). Na wszystkie trzeba znać odpowiedź, a przynajmniej choć trochę się orientować. I mimo tego, […]

  11. […] mnóstwo nerwów i krzyku. Niestety, często i ja tracę cierpliwość (pisałam o tym w poście „Odrabianie lekcji – chyba zgłoszę się do psychiatryka”). Jeszcze wcześniej niż ja, cierpliwość i wszelką chęć traci mój […]

  12. […] Odrabianie lekcji – chyba się zgłoszę do psychiatryka Książki warte polecenia Zwiedzanie Rzymu z dziećmi Zabawa w szukanie skarbów Uroki spania pod namiotem Wpadka z trzecim dzieckiem Spaghetti z wędzonym łososiem i suszonymi pomidorami Jestem chyba wyrodną matką […]

  13. […] wspominam siebie, kiedy odrabiałam lekcje z dwójką moich starszych synów. Jeden robił matematykę, a drugi angielski. Ja im podpowiadałam, jednocześnie trzymając na […]

  14. […] Jednak już niedługo. Bo oto od września na librusowy profil trafi mój średni syn. Daj Boże, żeby dobrze mu szło, bo naprawdę w końcu trafię do psychiatryka!  […]

  15. Anna Lena ze Zjem Cie mówi

    Wyższa szkoła jazdy dzielna kobieto 😉

    1. Joanna - Dom na głowie mówi

      Ale magistra chyba z tego nie zrobię 😉

  16. Polisz mam mówi

    Nawet nie wiesz jak ja dobrze Cię rozumiem!:))

    1. Joanna - Dom na głowie mówi

      Kolejna przyjazna dusza 🙂

  17. Katarzyna Wojcieszak mówi

    mam właśnie czwartoklasistę dodatkowo nadpobudliwego rozkojarzonego……jest październik ja wysiadam dzieki Ci panie za takich ludzi jak tu tutaj matko…..

    1. Joanna - Dom na głowie mówi

      Proszę bardzo 🙂 razem raźniej 🙂

Zostaw odpowiedź

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.