odrabianie lekcji z dzieckiem

Odrabianie lekcji z dzieckiem – wykończę się!

Odrabianie lekcji z dzieckiem, czyli moim 4 – klasistą to zajęcie iście wykańczające psychicznie i emocjonalnie. Syn ma problemy z koncentracją i percepcją słuchu, więc skupienie na zadaniach lub, o zgrozo, nauczenie się na sprawdzian, to droga przez męki. Jak tak dalej będzie, chyba w końcu się wykończę albo trafię do psychiatryka. Zresztą, zobaczcie, jak to u nas wygląda…

Schemat za każdym razem jest podobny. Nawet napisanie czy policzenie prostych rzeczy staje się niemożliwe do osiągnięcia. Powstaje jakiś mega problem, miotanie się wokół tematu i totalne zniechęcenie, załamanie się i mur: on tego nie zrobi i koniec.

Dzisiaj znowu tak było. Wróciliśmy ze szkoły, szybko zrobiłam coś do jedzenia i obaj chłopcy wzięli się do pracy. Nagroda – „Pingwiny z Madagaskaru” o 19.00 – działa cuda. Ja w tym czasie ogarniam kuchnię, a Malutek… wspina się na krzesła, chwila nieuwagi i moje dziecko biega po stole! Ściągam go na dół i zaczyna się ryk. On wchodzi, ja go ściągam. Płacz, że głowa pęka.

Proponuję chłopakom, żeby poszli do swoich pokojów, tam mają spokój, biurka i wszystko, co trzeba. Nie chcą. Z jednej strony jest mi wygodniej, bo obu mam na podorędziu i szybko mogę zareagować jak potrzebują, żeby coś podpowiedzieć, ale z drugiej, bodźców jest tu tyle, że mi już głowa puchnie.

odrabianie lekcji z dzieckiem

Najstarszy rozwiązuje słupki z matmy i pierwsza strona idzie mu dobrze, ale na drugiej ma kryzys. Nie chce mu się liczyć. Kładzie się na krzesłach, chodzi z poduszką na głowie i twierdzi, że mózg mu się wyłączył. Zostało dosłownie kilka zadań, parę minut i ma zrobione. Dobra, nie reaguję, niech sobie trochę pochodzi, odpocznie.

Poszedł na górę, zszedł, ale dalej ma problem. Ok. Pytam czy pomóc. Mnożenie jest pisemne, więc padają liczby typu 387 x 526, aż mi się kręci w głowie, jak sobie pomyślę, ile to liczenia.

– Taaaak!!!!! – słyszę krzyk rozpaczy. – Pomóżżżżż!!!

Siadam więc. Średni bawi się z Malutkiem, więc jest względny spokój.

No to liczymy! – mówię z entuzjazmem, na co mój syn wykreśla wszystkie puste pola, gdzie miał wpisywać obliczenia i rozradowany mówi:
– Zrobiłem!

Ręce mi opadają, ale trzymam się, spokój to moje drugie imię.

– Dobra, robimy. To ile jest 2 x 8? – proste jak drut, spodziewam się, że od razu odpowie. Ale nie!
– 2 + 8? 10!
– Nie – mówię spokojnie perlistym głosem, jak anioł z niebios. – 2 RAZY 8. Ile jest?
– 10! 2 PLUS 8 jest 10!

Zaraz mnie szlag trafi.

– No jak ty liczysz? Przecież masz tutaj mnożenie! Ile jest 2 RAZY 8? Przecież chyba wiesz, tyle, co 8 dodać 8 – próbuję, próbuję.
– Wiem… – mówi głosem zblazowanym i z fochem – coś tam, coś tam, 6! – przedrzeźnia się ze mną, bo ma wpisać tylko 6, jeden w pamięci.
– Ok. Dalej. A ile jest … – patrzę w kajet i oczom nie wierzę. – 4 RAZY 4?
– Coś tam coś tam 4….
– ??? Co ty mówisz? 4 RAZY 4? 16! Tyle samo!
– Aha – widać rozumie mój syn, ale wpisuje w inny słupek.

Nie wytrzymuję. Rozpętuje się awantura. Ja krzyczę, syn krzyczy. Co ja chcę od niego, nie można się pomylić? Biorę Małego i z głową kwadratową zamykam się w pokoju. Emocje muszą opaść.

Po dłuższej chwili schodzę i wyjaśniamy sobie, o co nam chodziło. Ja uważam, że zrobił to specjalnie i była to demonstracja focha, a on, że się pomylił.

Podchodzimy do zadania ponownie. Tym razem syn zamyka się w swoim pokoju i po jakichś 10 minutach przychodzi z gotowym zadaniem. Nabazgrane i pokreślone jest jak diabli, ale zrobione! Próbuję się rozczytać, kombinuje w lewo i w prawo, w końcu znajduję ścieżkę, po której szedł mój syn. Ścieżka jest kręta i prowadzi przez gęsty las. Ale dla ułatwienia jest mnóstwo strzałek! Pani się jednak raczej nie doczyta. Niestety nie możemy znaleźć korektora, ponieważ leżał na podłodze (ach, to tylko twórczy nieporządek mojego dziecka) i wziął go Malutek. A gdzie położył? Nie wiadomo! Nie umie mówić, to się nie dowiemy. Sugeruję więc, żeby zakleić te bazgroły białą kartką i przepisać obliczenia.

odrabianie lekcji z dzieckiem mnożenie pisemne

Siedzimy potem już w błogiej atmosferze (Mały śpi, więc cisza i spokój), choć czacha mi paruje, a emocje nie mogą opaść. Myślę, jak tu rozwiązać ten problem, gdzie tu tkwi zagwozdka. Wiem, że dzieci powinny odpocząć po szkole, przewietrzyć głowę i zresetować się. Ale. Przychodzimy o 16.30 (angielski do 16.00), jemy, jest 17.00. O 19.00 nagroda. Czyli mamy 2 godziny na lekcje. Wieczorem, po 19.00, nie ma szans, żeby młody człowiek coś wymyślił jeszcze z tej matematyki. Więc ryjemy, ile się da do 19.00.

Ja chcę to zrobić szybko i sprawnie, mam w końcu 3 dzieci na głowie i muszę ich wszystkich opanować. Niestety o tej porze chyba nie tylko ja mam dosyć. Przede wszystkim dosyć ma Mały, który daje czadu ile wlezie. Ciągły płacz i marudzenie to istna masakra. No, ale nie mogę go położyć na drzemkę popołudniową, bo akurat o tej godzinie muszę pojechać po dzieci.

Zaczynam więc pogadankę z najstarszym synem. Przepraszamy się, ściskamy, żałujemy za słowa, krzyk i całą sytuację. Próbuję znaleźć jakieś rozwiązanie:

– To jak się umawiamy jutro? Może wolisz trochę później się pouczyć albo robić dłuższe przerwy? No nie wiem, jakie masz propozycje? – pytam ugodowo. W zamian otrzymuję odpowiedź z innej bajki:
– A co jutro będzie na obiad?

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!

– Rosół – jestem dalej aniołem. – To jak robimy?
– Przychodzę po szkole i robimy zadania. Będę robił w swoim pokoju. A ty mi potem sprawdzisz.
– Dobrze, zobaczymy, mam nadzieję, że nie będzie już takich sytuacji jak dziś.

Po chwili mój syn zbiera myśli i mówi:

– Fajnie, że już niedługo ferie. A po feriach znów będę mógł zgłaszać nieprzygotowanie! Bo w tym semestrze wszystkie szanse już wykorzystałem!

Boże, dajcie mi sole trzeźwiące, bo padnę!

A może to podziała? Przeczytajcie więcej o tej platformie we wpisie: Squla – platforma edukacyjna dla dzieci.

Inne historie o odrabianiu lekcji z dzieckiem znajdziecie tu: Nie chcę być uczniem Pana Kleksa i Matczyne serce. Przeczytajcie koniecznie!

Jak wyhodować fasolkę – opis i zdjęcia do eksperymentu
Wróżka Zębuszka – czy wróżka istnieje, jak wygląda i co można dać za ząbka

Uwagi (25)

  1. Malwina

    Mój syn skończył 5 lat. Czyli od września do szkoły. Już mi się niedobrze robi jak pomyśle co mnie czeka. Jeszcze zadań nie ma, ale widzę ten zapłon do uczenia się literek. I gdy po raz setny pytam jak się pisze „MAMA”, a on się pyta jak wygląda „A”, to ręce opadają.

    • dom na głowie

      Te pierwsze trzy klasy, to raj! Nie ma ocen, luz! Ale niestety zderzenie z rzeczywistością i ilością lekcji jest w czwartej klasie. Lepiej się przygotujcie dobrze na ten szok. Ty też!

  2. Magda

    Mam ten sam problem, właśnie jestem w trakcie tej bajecznej zabawy matematycznej…5959000 podzielic przez 1010, 5329 przez 98….popijam kawę, która raczej nie uspokaja. Napięcie narasta we mnie i córce. 4 klasa….a co będzie dalej, pytam sama siebie…..A!!! jeszcze wypracowanie z Akademii pana Kleks. Do boju.

    • dom na głowie

      Ja mam nadzieję, może jestem naiwna, że moje dziecko w końcu zaskoczy i będzie się samo uczyło, że ta moja mordęga to tylko w 4 klasie, a później pójdzie jak po maśle… Oby tak było, bo do końca podstawówki nie dociągnę w dobrym zdrowiu psychicznym :) A co do Pana Kleksa, to też mam na podorędziu historyjkę, przeczytaj :) Pozdrawiam i życzę cierpliwości!

  3. Odpowiedź: Poprawa sprawdzianu z matematyki | Dom na głowie

  4. Odpowiedź: Kilka słów o religii w szkole | Dom na głowie

  5. Odpowiedź: Interpretacja wiersza "Rękawiczka" | Dom na głowie

  6. Odpowiedź: Mój domowy cyrk na kółkach | Dom na głowie

  7. Buba

    Napisałam komentarz, ale gdzieś uciekł :-(
    Zawierał linki do pomysłów gier z mnożeniem….
    Może został zakwalifikowany do spamu? :-(

  8. asia

    Kochana czy Ty masz kamery w moim domu???!:)u mnie jest to samo z córka.mama trójki dzieci z12,9,14 miesięcy:)

    • Joanna - Dom na głowie

      Widać nie tylko u mnie taki cyrk, uff, naprawdę mi ulżyło :) Widzę, że też masz fajny rozstrzał wiekowy: zaraz jedno dziecko będzie dojrzewać, drugie pójdzie do czwartej klasy a trzecie będzie miało bunt dwulatka :D

  9. Odpowiedź: Jak przeżyć czwartą klasę | Dom na głowie

  10. Odpowiedź: Pozytywne strony posiadania dzieci | Dom na głowie

  11. Odpowiedź: Zadania domowe nie mają wpływu na wyniki w szkole | Dom na głowie - blog parentingowy

  12. Odpowiedź: Podsumowanie roku | Dom na głowie - blog parentingowy

  13. Odpowiedź: Wielozadaniowość to nasze drugie imię | Dom na głowie

  14. Odpowiedź: Aplikacja w telefonie, która strasznie mnie wkurza | Dom na głowie

  15. Katarzyna Wojcieszak

    mam właśnie czwartoklasistę dodatkowo nadpobudliwego rozkojarzonego……jest październik ja wysiadam dzieki Ci panie za takich ludzi jak tu tutaj matko…..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kategorie
Archiwa
Mój koszyk
Lista życzeń
Ostatnio oglądane
Kategorie produktów