Donice w bagażniku

Nie wiem jak to jest z tymi facetami, że tak się dają skołować innym babom. A w domu, żeby coś zrobił czy pomógł to jak na lekarstwo. Jeżdżę z załadowanym donicami bagażnikiem już chyba od trzech tygodni. Co wejdę i te ceramiczne doniczki zaczynają dzwonić o siebie to szlag chce mnie trafić. Ale cóż, gadam i gadam i nic! Czytaj dalej